Z psem w podróży, czyli nasz mops nad morzem

z psem w podróży, czyli nasz mops nad morzem

W maju było nam dane z Kubą i Sheldonem pojechać do Gdańska. Moja siostra z rodziną urlopowała tam, więc była to doskonała okazja, by spotkać się pierwszy raz w tym roku. Prawda jest okrutna, widzimy się z siostrą średnio dwa razy w roku: najczęściej na święta Wielkanocy lub bożonarodzeniowe, i podczas wakacji. Każdy ma swoje obowiązki, pracę, ale przede wszystkim, takie wypady za granicę nie należą przecież do najtańszych.

Rodzinny wątek to jedno, ale wyjazd nad morze, zdaje się być spełnieniem najskrytszych marzeń Sheldona. Kocha nasze wspólne wyjazdy, a nad morze- to już w ogóle. A to dlaczego? Poznajcie jego małe sekrety.

Sheldon kocha PIASEK

Gdy Sheldon ma okazję pobiegać w piasku- od razu ją wykorzystuje. Niestety, na plac zabaw, a więc do piaskownic nie ma wstępu, ze względu na zakaz, dlatego plaża zdaję się być dla niego RAJEM. Podwija ogon, nabiera kształtu aerodynamicznego, i leeeci, przez całą plażę, nie oglądając się za siebie. Nikt go nie strofuje, ma swoje małe miejsce na ziemi.

W przypadku Gdańska, udajcie się ze swoimi piesełami do Brzeźna. Po prawej stronie od wejścia nr 34 macie ogrodzony wybieg dla psów, i to nie taki mały, kosz na nieczystości i dyspozytor torebek, gdybyście zapomnieli swoich woreczków.

Sheldon ma dziwną relację z ptakami

Abyście zrozumieli tę dziwną relację, muszę cofnąć się myślami o kilka lat wstecz, jak Sheluś był szczeniakiem. Otóż, mieszkaliśmy wtedy na czwartym piętrze w bloku, i uwielbiały odwiedzać nas mewy, które w Poznaniu postanowiły zbudować swoje małe imperium. Latały tak blisko naszego balkonu, zdawało mi się, że nawiązały ze mną kontakt wzrokowy i prosiły o jedzenie.

No i kiedyś się skusiłam. Od razu mówię, że bardzo żałuje, iż postanowiłam rzucić im trochę chleba. Wiem, że może przynieść to dla ptaka więcej szkody, niż pożytku. Wtedy tego nie wiedziałam, teraz praktyk zaprzestałam. Całą sytuację dokarmiania obserwował mops. Spanikował! Jak mogłam dawać jedzenie obcym zwierzętom, a nie jemu?! Jak mogłam rzucać cenne pożywienie ptakom, a nie jemu? Wydawał z siebie takie dźwięki, jakbym go ze skóry obdzierała.

Od tamtej chwili, Sheldon traktuje prawie wszystkie ptaki jak ZAGROŻENIE. Łaskę okazuje tylko wróblom. Wszystkie inne przegania, wydając z siebie te dziwne dźwięki. Ale z drugiej strony, zdaje się, sprawiać mu to przyjemność. Ot, taka dziwna relacja. I powiem Wam, że nadal nie możemy z Kubą rozciągać rąk na balkonie. Mopsik myśli, że zaraz znów oddamy jedzenie w niepowołane ręce.

W związku z tym, Sheldon będąc nad morzem, nie zaznaje odpoczynku. Musi przegonić wszystkie mewy z plaży, kręcąc przy tym ogonkiem i wykazując ogromne zadowolenie, gdy na krótką chwilę się ich pozbędzie. Niestety, wzrok turystów często kierowany jest w naszą stronę, bo Sheluś nie szczędzi sobie wydawania wysokich dźwięków. I tak było też tym razem.

Krótko o naszym wypadzie

Jak zawsze przy wyjazdach z Shelusiem, najważniejsze jest zabranie takich rzeczy jak: książeczka zdrowia, worki na odchody, miska na wodę i jedzenie, karma, no i duuużo, dużo wody. My zawsze też zabieramy jego chustkę, gdyby potrzebował ochłody.

Sheldon uwielbia jeździć samochodem, sam wskakuje na ukłaczone siedzenie. Na początku jest trochę podekscytowany i nie chce siedzieć grzecznie, ale z czasem się uspokaja i wyczekuje końca wojaży.

W przypadku tej podróży, zaskoczyła nas pogoda. Prognozy wskazywały na dużą niższą temperaturę, co mnie cieszyło, bo wiedziałam, że Sheldon będzie gotowy i zwarty do dłuższego zwiedzania, które zaplanowała siostra. Było jednak trochę cieplej niż myśleliśmy, więc zwiedzanie zostało trochę okrojone. Czas spacerów nieco wydłużony, ze względu na zmęczenie i liczne przystanki mopsika. Niemniej, nasz mops zregenerował siły na plaży, gdzie temperatura odczuwalna była dużo niższa i służyła Sheldonowi. Ochłodził się w piasku, nabrał siły na dreptanie nóżkami.

W tym roku, Sheldon miał kompana na krótkim urlopie. Moja siostra ma też psa, nie mopsa, a yorka. Obserwować było można zapasy na plaży, zapasy w pociągu, na przystanku. Resztkami sił, mimo widocznej niechęci Sheldona, podtrzymywał zabawę ze swoim rzadko widzianym kuzynem. Cudownie mi jest zawsze na nich patrzeć, ponieważ razem z Sheldonem, przywieźliśmy Franka, bo tak ma na imię york, z hodowli. To ja go odebrałam, to ja go przywiozłam z Sheldonem pociągiem. Widziałam jak razem się bawią, jak Sheldon delikatnie podgryza szczeniaka, i wzorowo spełnia rolę starszego.

Z psem w podróży

W zeszłym roku, też jakoś w maju, pojechaliśmy z kolei do Pogorzelicy. Mała wieś nad morzem, lepiej się tam czułam. Stacjonowaliśmy w Baltic Inn, polecam dla podróżujących z czworonogami. Jest tam też odcinek plaży, w którym można pospacerować z psem, ale bardzo krótki. My, niczym przestępcy, korzystając z faktu, że plażowiczów jeszcze nie było, przeszliśmy trochę dalej. Było chłodno, więc Sheldon pokonywał z nami trasy rzędu dziesięciu kilometrów, a to dla niego mały wyczyn.

Zawsze obawiam się wszelkich wyjazdów dalej z psem. Nadal spotykam się z dziwnym, zaściankowym podejściem do podróżujących z czworonożnymi przyjaciółmi. Niemniej, zarówno w Gdańsku, jak i w maleńkiej Pogorzelicy, można było zauważyć progres w tej materii.

Negatywny stosunek do psów zmienia się. Nie mieliśmy problemu z noclegiem, wejściem do knajp z psem. Właściciele tych miejsc, czasami pokusili się nawet o wystawienie miski z wodą dla psów przed swoimi lokalami- więc bardzo na plus. Dyspozytory na worki również były widoczne. Cieszę się, naprawdę, bo nie lubię się czuć winna tylko dlatego, że postanowiłam spędzić swój urlop z moim psim przyjacielem. Chyba żaden z właścicieli nie lubi. Irytuje mnie jeszcze tylko to, że jest społeczne przyzwolenie na zostawianie petów na plaży, a jest ich od groma, w każdej nadmorskiej miejscowości. A nie są akceptowane psy. Rozumiem, jakby właściciele byli skrajnie nieodpowiedzialni i nie sprzątali po swoich pupilach, albo spuszczali ich ze smyczy na kąpielisku, w miejscu gdzie roi się od turystów, w tym dzieci. Ale jeśli właściciele podchodzą do tego z głową?

Skupmy się jednak na pozytywach, akceptacja psów w miejscowościach turystycznych jest coraz większa, a więc podróżujcie ze swoimi czworonogami! Zwiedzajcie, dajcie im poniuchać nowe zapachy, poznać nowych psich i ludzkich przyjaciół. Podróże z psem, może i bywają wymagające, ale wzmacniają Wasze więzi z pupilem!

A Wy gdzie najchętniej podróżujecie z psami? Morze czy góry? Polska czy zagranica? W której miejscowości turystycznej spotkaliście się z największą tolerancją, a gdzie potraktowano Was gorzej, tylko dlatego, że towarzyszył Wam pies? Dajcie znać, wymieńmy się doświadczeniami!

Dodaj komentarz