Witajcie, zostałam mamą!

zostałam mamą

Od prawie pięciu tygodniu jestem.. mamą! 

Witajcie, zostałam mamą! Ale wiadomość, co nie?

Sporo się w moim życiu działo, na tyle dużo, że nie było mnie tu kupę czasu. Tęskniłam? A i owszem. Czy wrócę tu na stałe? Nie wiem, nie jestem na tyle zorganizowaną mamą jak niektóre blogerki, które wywiązują się ze swoich obietnic i systematycznie publikują wpisy na platformie. Ja jeszcze nie ustawiłam sobie życia na tyle, by takie obietnice składać.

Jestem niewyspana, zmęczona, ale szczęśliwa. Leżę z zatkanymi zatokami, popijając kolejną mieszankę miodowo-cytrynowo-imbirową, by paskudztwo puściło. Pomiędzy inhalacjami, płukaniem zatok, a karmieniem piersią, postanowiłam skorzystać z drzemki mojej córki i coś naskrobać. 

Chcę się na nowo przywitać, powiedzieć, że wrócę, ale jeszcze nie wiem kiedy. Ale mam mnóstwo myśli w głowie, które chcę przelać tutaj. W końcu cała ciąża i macierzyństwo było i jest dla mnie wyzwaniem. Niełatwo osobie z nerwicą być mamą. Młodą, początkującą z milionem wątpliwości, znaków zapytania, lęków. Ale z ukochanym mężem u boku i nieco chwilowo odstawionym w kąt, ale najukochańszym psem na świecie, można góry przenosić. O córce to nawet nie wspominam, ona zmieniła wszystko. Poodwracała życie naszej trójki o co najmniej 150 stopni, jak nie więcej. Ale jesteśmy wszyscy razem. I jesteśmy szczęśliwi w tej kombinacji, bardziej niż kiedykolwiek. I silniejsi. 

Kochani, życzcie nam cierpliwości i spokoju, przyda się, a ja postaram się wrócić i dodawać tu wartościowe teksty, które może pomogą niejednej duszyczce.

No i zostałam mamą, więc może dotrę do kolejnej grupy społecznej? Kto wie.