Toksyczna matka, czyli jaka?

toksyczna matka czyli jaka

Życie z toksyczną osobą jest trudne. Życie z toksyczną osobą pod jednym dachem jest ARCYtrudne.

Nie pozwól, by otoczenie ściągało Cię w dół. Nawet jeśli to otoczenie to Twoja najbliższa rodzina, TWOJA MATKA.

Toksyczna matka, czyli jaka?

Profil toksycznej matki

Zaznaczam, że nie jest to charakterystyka stricte z książek psychologicznych, to mój subiektywny profil, poparty doświadczeniem moim i moich bliskich i przeczytanych przez lata książek o podobnej tematyce.

Toksyczna matka zdaję się mówić Tobie słowem, gestem, swoim jestestwem:

„NIE JESTEŚ WYSTARCZAJĄCY, MOJE DZIECKO”

A więc taka matka tworzy sobie idealny obraz swojego dziecka, któremu absolutnie nikt, żaden człowiek, nie jest w stanie sprostać.

Kryje się za tym ciągła krytyka, porównywanie z innymi, niezauważanie sukcesów, podkreślanie porażek. Tych większych, jak i trywialnych, jak zbicie kubka w trakcie mycia naczyń. W szkole słyszeliśmy od takich matek: „czwórka z plusem? Dlaczego nie piątka? A ile dostała Kasia?”.

Taka matka nie docenia Ciebie, drogi Czytelniku, jako człowieka, ona patrzy na Ciebie przez pryzmat Twoich osiągnięć, umiejętności, przez pryzmat dzieci swoich koleżanek. Przez swoje wyimaginowane oczekiwania względem Ciebie.

Ignoruje Cię

Skoro nie jesteś wystarczający, to po co Cię słuchać?

Taka matka, często lekceważy Twoje zdanie. Może i dopuści Cię do słowa, ale absolutnie nie weźmie pod uwagę Twojego zdania. Wpuści jednym uchem, drugim wypuści. A najczęściej, zignoruje w ogóle, lub skomentuje szyderczo: „co Ty możesz wiedzieć o życiu?”. Czujesz się więc GORSZY, pomijany, NIEWAŻNY, dla osoby, dla której de facto powinieneś być najważniejszy i absolutnie good enough.

Nieprzewidywalność, to często jej druga twarz

Często, gdy myślisz, że w sumie jest już okej pomiędzy Wami. Że od jakiegoś czasu nawet nawet się dogadujecie, nie słyszałeś przykrych zdań na temat Ciebie, Twoich wyborów.. Nawet czujesz się nieco zaopiekowany przez nią, jakby Wasze emocjonalne wi-fi znów zostało dostrojone.. A tu nagle BUM. Dostajesz po dupie, tak w sumie nie wiesz nawet za co. Możesz czuć się w tej relacji jak na emocjonalnym roller-coasterze.

Szantaż emocjonalny

Takie matki, prawie zawsze manipulują swoimi dziećmi, szantażują je emocjonalnie. Dzieje się tak właszcza wtedy, gdy stajesz się dorosły, zaczynasz rozumieć, że Wasza relacja w sumie ciągnie Cię w dół, a nie w górę, i postanowisz nieco się odciąć. W sumie dzieje się tak od dzieciaka, ale wtedy masz w głowie obraz matki idealnej.

Zaczynasz na przykład życie studenckie, postanawiasz nie wracać na weekend do domu. A w słuchawce, jak już w końcu oddzwaniasz po 10 nieodebranych połączeniach, słyszysz: „to już nie masz dla własnej matki czasu? Ja Cię wychowałam, tyłek Ci wycierałam, a Ty nawet nie zadzwonisz i nie spytasz co u mnie?”. 

Być może założyłeś już własną rodzinę, a nadal słyszysz: „nawet na weekend nie przyjedziesz? mogłabym tu umrzeć, a Ty byś nawet o tym nie wiedział, bo się mną nie interesujesz?”.

Nie ma tu bezinteresowności, są oczekiwania i zrzucanie winy

Jak byłeś dzieckiem, to zapewne byłeś jej powiernikiem. Być może, usłyszałeś kiedyś, że nie skończyła studiów, bo POJAWIŁEŚ SIĘ TY. I niby spoko, bo powiedziała Ci, że Cię kocha i tak miało być, ale czujesz ten żal, który został przelany nie na fotelu u terapeuty, tylko prosto w Twoje oczy. Czujesz się WINNY.

Oczywiście, każda osoba, a zwłaszcza matka, ma prawo czuć żal, smutek, złość, ale to nie jest fair, obciążać dziecko czy młodego człowieka tak trudnymi emocjami. Od tego jest psycholog, a i przyjaciółka, mąż, a nawet ksiądz na spowiedzi jest lepszym wyborem. Macierzyństwo jest mega trudne, ja nie umniejszam, żeby nie było.

Może Twoja matka, ma oczekiwania względem Ciebie jeśli chodzi o opiekę na starość? Być może.

 

 

Ile trudu mnie kosztowało, żeby zrozumieć, przegadać, wszystkie oczekiwania mojej mamy względem mojej osoby.

Poczułam, że zabrano mi SAMĄ SIEBIE. Że jestem tylko zlepkiem jej oczekiwań, jej konserwatywnego wychowania, że jestem przesiąknięta lękami, ale nie swoimi, tylko JEJ.

Ale o tym, jak sobie radzić z taką relacją, napiszę szerzej innym razem.

Wiem tylko, że już teraz warto powiedzieć głośno, że my, jako dzieci nie jesteśmy nic winni swoim rodzicom. Ten model relacji oparty na poczuciu winy i przekonaniu o konieczności spłacenia rodzicom długu jest często utożsamiany z toksycznymi rodzicami. Przynajmniej dla mnie. Ale on jest nie fair.

 

Toksyczna matka, czyli jaka? Ano taka, która zamiast ciągnąć Cię w górę, ciągnie Cię w dół. Przy której boku zamiast czuć się wystarczający, a przez to kochany, czujesz się najgorszy, winny jej porażek, wyborów, niezauważony. 

To przykre, ale wiele z nas żyję przy boku takiej matki.