Sposób na dobry początek dnia, czyli Miracle Morning

sposób na dobry początek dnia- miracle morning

Jakiś czas temu przeglądałam sobie Internet i natrafiłam na temat MIRACLE MORNING. Z racji tego, że interesuje się rozwojem osobistym, trafiłam na niego na jednym z zagranicznych blogów, które przeglądam, aż w końcu dotarłam do źródła tej nowej dla mnie praktyki, czyli autora książki „Fenomen Poranka” Hala Elroda.

Książka ta, została napisana po poważnym wypadku samochodowym autora. Ledwo uszedł z niego życiem, a jak to często w życiu bywa, takie sytuacje, bycie na krawędzi życia i śmierci sprawiają, że więcej zauważamy, bardziej doceniamy i decydujemy się zmienić swoje dotychczasowe życie. Tak właśnie postanowił zrobić Hal. Postanowił zmienić swoje życie, swoje nawyki i swoje myślenie. Z tą wiedzą podzielił się z całym światem, wydając „Fenomen poranka”.

MIRACLE MORNING- co to właściwie jest

Sposób na dobry początek dnia, na udany dzień? Zaczynaj go od cudownych poranków!

Oryginalnie jest to poranny, godzinny swoisty rytuał, poświęcony tylko i wyłącznie swojej osobie, który ma rozwijać, kształtować daną osobę i nastrajać pozytywnie na czekające je wyzwania w ciągu dnia. Tak rozumiem to ja.

Autor zaznacza, że wczesne wstawanie niesie ze sobą bardzo dużo pozytywów, a dodając do tego zdrowe nawyki, o których zaraz napiszę, zwiększamy swoją produktywność i szansę na lepsze życie.

Godzinny rytuał, do którego przekonuje nas autor, składa się z kilku etapów:

  1.  najpierw 10 minutowa modlitwa lub medytacja, która pozwoli nam wyciszyć się i osadzić w chwili obecnej,
  2.  następnie przychodzi czas na pozytywne afirmacje, które są dobrym narzędziem wewnętrznej motywacji i dodania sobie osobliwej mocy i energii, wspomina również o nawyku czytania artykułów, książek;
  3.  kolejno poleca nam wizualizacje, z pomocą których można wyobrazić sobie swój sukces, szczęśliwy dzień,
  4.  autor zachęca także do zapisywania wszystkiego, za co czujemy wdzięczność, naszych planów czy po prostu krótkiej refleksji na temat dzisiejszego nastroju,
  5.  był czas na uzdrowienie ducha, to teraz czas na troskę o swoje ciało, czyli ruch w różnej postaci: ćwiczenia rozciągające, joga, jogging.

W późniejszej części wspomina, że zamiast godziny możemy poświęcić na to 6 minut! Brzmi trochę lepiej, prawda? Oczywiście każdy z nas może dostosować ten plan do siebie, do czasu jakim dysponuje, tak jak zrobiłam to ja.

Mój swoisty rytuał o poranku

Mój dzień zaczynam od modlitwy i medytacji. Te praktyki pozwalają mi docenić „tu i teraz”, wyciszyć się, obserwując swój oddech. Obserwując fizyczne doznania płynące z oddechu: unoszący się brzuch, chłodniejsze powietrze przy wdechu, cieplejsze przy wydechu. Pozwala mi to zauważyć odpływające myśli, swoje uczucia (więcej o treningu uważności pisałam tutaj).

Następnie przechodzę do pozytywnych afirmacji, które pozwalają mi dobrze nastroić się na nadchodzący dzień. Oto lista moich ulubionych i praktykowanych afirmacji:

„kocham siebie bezwarunkowo, kocham się za to jakim człowiekiem jestem; wiem, że jest to esencja mojego szczęścia”

„robię plany, ale jestem otwarta na zmiany, które może przynieść mi życie, jestem elastyczna i gotowa na wyzwania”

„dzisiaj będę dawać miłość mojemu ciału: będę jeść warzywa i owoce, pić wodę, ćwiczyć, wchodzić po schodach”

„gdy tylko będę miała okazję, wyjdę ze swojej strefy komfortu i nie dam się prowadzić strachowi”

„będę wręczać wszędzie, gdzie pójdę: uśmiech, komplement, a słuchanie to najlepsze co mogę dać drugiemu człowiekowi”

„jestem odpowiedzialna za swoje słowa, dlatego będę mówić pozytywne rzeczy, bo wiem, że jest to ważne dla mnie i dla innych, którzy mnie słuchają”

Grunt to uwierzyć w to co się mówi. Moje afirmacje, to moja skuteczna walka z natrętnymi myślami i moimi „strachami”. Nie można powtarzać afirmacji, które dla was nic nie znaczą i nie wierzycie w nie. Wymuszanie afirmacji da więcej szkody niż korzyści.

Następnie przechodzę do ćwiczeń rozciągających. Albo odbywa się to w zupełnej ciszy, albo włączam sobie moją ulubioną muzykę, w zależności od mojego widzimisię.

Ćwiczenia dają mi energię do działania, moje ciało po całej nocy jest zastane i potrzebuje kopa do przebudzenia się! Poza tym, pomaga mi to na wszelkiego rodzaju bóle kręgosłupa, ponieważ mam wadę postawy i mój odcinek szyjny często daje mi się we znaki. Dzięki tym ćwiczeniom ograniczam intensywność i częstość tych bóli. Poza tym jest to jeden z moich sposobów na wyeliminowanie stresu.

Jak widzicie, mój Morning Miracle różni się od tego zaproponowanego w książce. Wizualizacje do mnie nie przemawiają, kreatywność i wyobraźnia nigdy nie były moją mocną stroną i to może dlatego. Jeśli chodzi o czytanie, robię to, w ciągu dnia. Jeśli chodzi o pracę z długopisem i ołówkiem, czyli zapisywanie rzeczy za które jestem wdzięczna, to u mnie jest to rytuał wieczorny. Dziękuję wtedy za wszystko, co wydarzyło się danego dnia. Ale równie dobrze, mogłabym to wpleść w poranny obyczaj, ale taki jest mój wybór.

 

Niemniej jednak jest to mój sposób na dobre rozpoczęcie dnia. To czas tylko i wyłącznie dla mnie. No dobra, zawsze obok jest mój mops. Jest to mój sposób na przestawienie się na mood happiness i widzę korzyści z podjęcia tego wyzwania w moim życiu.

Doba ma 24 godziny, to każdy z nas wie. Ciekawa jestem, ile czasu w ciągu tego dnia, poświęcasz dla siebie i spędzasz go sam ze sobą?

 

Wyzwanie #MiracleMorning to okazja do tego, by dać sobie ten czas, zrelaksować się, zaczynać dzień inaczej, lepiej. Budując nowe, zdrowe nawyki. Danie sobie czasu to jedno z założeń tej praktyki. Ponadto autor chce nam pokazać, że każdy z nas, zasługuje na zdrowie, szczęście, dobrą pracę, rodzinę. Chce nam pomóc zrozumieć, że jesteśmy wyjątkowi, i powinniśmy przestać godzić się na mniej niż zasługujemy. Przesłania są trafne, podobają mi się. Dlatego ja jestem częścią tej społeczności.

Chociaż jest wiele przesłanek wskazujących, że nie jest to droga dla każdego. Przecież nie każdy tak jak ja, jest rannym ptaszkiem. Niektórzy potrafią pracować do drugiej w nocy, a wstawając przy tym o szóstej, tylko po to, by iść za głosem Hala Donata nie jest dobrą opcją. Każdy z nas zasługuje na porządny sen, każdy z nas ma inny biologiczny rytm. Jednak jeżeli chcesz zmienić swój rytm dnia, rozpocząć nową przygodę, to przygotuj się na duże zmiany, a przede wszystkim na zaprzestanie wciskania klawisza DRZEMKA w budziku. Nie będzie łatwo, ale zawsze to jakieś wyzwanie. Bez żadnej presji, krok po kroku, a na pewno Wam się uda.

 

A jak wygląda wasz sposób na dobry początek dnia? Jesteście raczej sceptycznie nastawieni do praktyki Miracle Morning czy jest ona częścią Waszego dnia? Dajcie znać w komentarzach!