Relaksujące rytuały na etacie

relaksujące rytuały na etacie

Relaksujące rytuały na etacie

 

Mam pracę. Mam pracę na cały etat. Uf. Tak długo jej szukałam, aż wreszcie się pojawiła. Taka długa przerwa od pracy dała mi wiele profitów, ale ciężko mi było na nowo wejść w rytm ośmiogodzinnego dnia pracy na etacie. Cieszę się i jestem wdzięczna, ale.. Dużo trudniej znaleźć mi czas dla siebie. Niemniej, mimo iż doba znacznie mi się skróciła, to mam krótkie, ale relaksujące rytuały, których staram się przestrzegać dla własnego zdrowia.

 

Zatrzymaj się i oddychaj

Wstaję wcześniej, właściwie mam budzik ustawiony na szóstą, mimo iż do pracy jadę piętnaście minut i to na dziesiątą. Robię tak, aby móc kontynuować moje wyzwanie #Miracle Morning. Tak, ten rytuał nadal jest częścią składową mojego dnia. Niełatwo było ustawiać budzik wcześniej niż dotychczas, ale “kto rano wstaje temu Pan Bóg daje”, jak mawia moja mama.

Pozwala to zatrzymać się, choć przez ułamki sekund zapomnieć o długiej liście rzeczy do zrobienia w pracy, po pracy, a nawet przed nią. Można wówczas podziękować za wszystko co się ma, za wszystko co dane jest Wam doświadczać . Mi osobiście pozwala nawiązać głębszą relację ze sobą jak i z TYM na górze.

Tak, wiem, gdy ma się jeszcze dzieci, sprawa staje się trudniejsza. Ale wiem, że z pomocą partnera, można znaleźć czas na ten poranny rytuał. Piętnaście minut to naprawdę nie jest dużo, a już starcza na to, by osadzić się w chwili obecnej. Zaraz po modlitwie, rozciąganiu, biegnę szykować obiad dla siebie i dla męża. Szykuje śniadanie dla psa, idę z nim na spacer.

Czytaj, nawet kilka stron w ciągu dnia

Gdy wracam, zajadam śniadanie przygotowane przez Kubę i lecę na tramwaj. Wychodzę zawsze parę minut wcześniej, żeby na przystanku przeczytać sobie kilka stron książki, którą właśnie czytam. To moje kolejne parę minut relaksu. Do pracy mam zaledwie parę minut, poza tym tramwaj jest zawsze zatłoczony, więc u mnie czytanie w samym tramwaju nie ma sensu. Ale Wy, jak najbardziej. Jeśli Wasza droga do pracy jest długa, książka do autobusu lub audiobook do samochodu. I już wykorzystujecie czas, z pozoru stracony czas, na dbanie o siebie.

Relaksuj się na świeżym powietrzu

Jeżeli jesteś mamą, weź ze sobą dzieci. Pobawcie się wspólnie, pobiegajcie, pospacerujcie. Mi towarzyszy zazwyczaj pies albo mąż i pies. Staram się wtedy zwracać uwagę na szczegóły w krajobrazie, których zdaje się nie zauważać w drodze do i z pracy. Dostrzegać nowe pąki drzew, nowe kałuże, nowo zaparkowany samochód na osiedlu.

Rozwijaj swoje pasje

Jak połączyć pracę z pasją? Zawsze się da. Czasami jest trudniej, czasami jest łatwiej. Czasami trzeba zorganizować sobie dojazd do miejsca, w którym można rozwijać swoje zainteresowania i wydać przy tym sporo pieniędzy. Czasem trzeba zorganizować opiekę nad dziećmi, kiedy my będziemy poza domem. Ale czasami, można to robić, w tych maleńkich chwilach, kiedy los zsyła nam chwilę czasu wolnego.

W tramwaju, zaglądam do telefonu i odpalam Memrise, by przypomnieć sobie słówka z włoskiego. Innym razem odpalam filmik na youtube: Tedx, Langusta na palmie albo filmy z zakresu behawioryzmu zwierząt. Tak, to nie są OGROMNE kroki, ale ja jestem zdania, że to małymi krokami dochodzi się do celu. I to są moje małe cele, które sobie wytyczam i realizuje.

Zadbaj o swoje ciało

Nie zapominaj o swoim ciele. Możesz rozciągać się jak ja, biegać po pracy, ba, nawet biec z pracy. Albo jeździć do niej rowerem czy hulajnogą. Nie trzeba poświęcać na to dwóch godzin, chyba, że jest się wyczynowcem.

Urządzaj sobie domowe SPA

Przy okazji kąpieli, prysznica, urządź sobie od czasu do czasu domowe spa. Możesz to zrobić nawet z młodszą córeczką. Domowe peelingi, maseczki, to spodoba się zarówno starszej jak i młodszej damie. Nie kosztuje nas to dużo czasu, pieniędzy, a daje nam relaks. Właśnie dziś jest ten dzień, w którym po skończonym dniu, wezmę gorący prysznic, nasmaruje się ulubionym balsamem, założę maskę na włosy i maseczkę peel off na buzię. Tak, to będzie dzisiaj. Już nie mogę się doczekać.

Nie traktuj ciała jak śmietnik

Jedzenie jest ucztą. Może być ucztą, bo czasami, pracując na etacie, wrzucamy w siebie fast foody, bo nie chce nam się przygotować jedzenia pożywnego i zdrowego. Wiem, też jestem nierzadko wyprana z resztek sił, ale nic mnie tak nie cieszy jak przepyszne jedzenie. Przygotowuje je rano, więc przez to wcześniej wstaję, ale jak otwieram pudełko w pracy to od razu buzia mi się uśmiecha. Bo to jest to, co lubię. Rozpieszczam się.

 

Sztuką jest efektywne wykorzystanie każdej wolnej chwili, którą otrzymujemy. Przerwy w pracy, drogę z i do pracy, sen naszych dzieci. Musimy o siebie dbać, bo nikt inny tego za nas nie zrobi. Jesteśmy jedynymi osobami, które będą z nami na zawsze. I to w naszych rękach, i tylko naszych, leży jakość życia i stan zdrowia, jaki sobie sprawimy. Rozpieszczajmy się, dbajmy o siebie.

O swoją stronę psychiczną, na przykład medytując i czytając, duchową, modląc się i oglądając vlogi Szustaka. Fizyczną, biegając czy spacerując. Tylko harmonijny rozwój zapewni nam dobrą jakość życia. A rozwój jest możliwy nawet pracując na etacie, wychowując dzieci i łącząc wiele innych obowiązków. Tylko ważna jest świadomość i dobra organizacja czasu własnego (o tym napiszę innym razem).

Jesteś tak wartościowy, że zasługujesz na odrobinę relaksu i przyjemności, pamiętaj o tym! Stwórz swoje własne relaksujące rytuały na etacie. Na cały etat, będąc na etacie 🙂