Przyszedł czas na zmiany- jak je przeprowadzić?

przyszedł czas na zmiany

Przyszedł czas na zmiany- jak je przeprowadzić?

Przychodzi czas w życiu każdego z nas, w którym sami do siebie, albo do osoby obok mówimy: PRZYSZEDŁ CZAS NA ZMIANY. Jest coś, co chcemy zmienić w swoim życiu, poprawić, popracować nad sobą. Nie jest to nigdy łatwe zadanie.

Świadoma decyzja

Najważniejsza jest świadoma decyzja. Nasza osobista, niewymuszona deklaracja: tak, zmienię się. Zmienię otoczenie. Zmienię swoje nawyki.

Bo najczęściej zmiany dotyczą nas samych. Pojawiają się decyzje o pozbyciu się określonych nawyków, opanowania nowych umiejętności, zakończenia konfliktów, zmiany określonych części naszej osobowości.

Co ma wpływ na sukces?

Krzysztof Jedliński wyróżnia TRZY elementy, które mają istotny wpływ na sukces przeprowadzenia zmian w swoim życiu.

WYBÓR WŁAŚCIWEGO KIERUNKU– musimy określić dokąd chcemy pójść. Dokąd chcemy zmierzać. Co tak właściwie chcemy zmienić w swoim życiu. Czy chcemy dążyć do zdrowego życia, w którym nie ma miejsca na papierosy i używki i posiłki zjadane po nocach, czy chcemy żyć carpe diem, aż za mocno i ryzykować swoim życiem na lewo i prawo.

PODJĘCIE ZDECYDOWANEJ I JEDNOZNACZNEJ DECYZJI– tu nie ma miejsce na ALE. Najlepiej wziąć kartkę, spisać wszystkie kroki, które poprowadzą Cię do celu. Chcesz schudnąć pięć kilo do lata? Rozpisz sobie plan treningu, porównaj oferty pobliskich siłowni. Pomyśl, kto podczas twojej pracy nad sylwetką zajmie się wtedy Twoim dzieckiem. Zapisz sobie listę produktów, które odstawisz podczas Twojej wędrówki do celu. Ba, najlepiej spisz sam ze sobą kontrakt.

KONSEKWENCJA– musisz działać konsekwetnie. Mimo niesprzyjajacej pogody, warunków w domu, Twoich osobistych, nieplanowanych porażek na boku. Musisz być przy tym też wytrwały! O wytrwałości, pisałam tutaj. Nie bedzie łatwo. Przyjdą pokusy, przyjdą być może przykre komentarze najbliższych, odezwie się twój wewnętrzny krytyk. Bedziesz chciał wrócić do swoich starych nawyków i porzucić w cholerę idee zmiany. Ale zmiany nie przychodzą od tak. Nikt samą złotą myślą nie zmieni swojego życia. Tu ważne jest działanie i konsekwencja. MIMO WSZYSTKO.

Największą szansę na zmianę, będzie miał człowiek, który dobrze zna siebie. Któremu nieobce samopoznanie, wie, jakie są jego ograniczenia, ale i możliwości. Kto decyduje się na taką zmianę w życiu, która jest MOŻLIWA, a nie wzięta z choinki. Kto jest wytrwały w swoich dzialaniach, i po każdym dokonanym kroku, nawet nieudanym ma cały czas WIZJĘ CELU i idzie do niej. Kawałek po kawałek. Z dużą dozą cierpliwości. Człowiek, który jest nastawiony na działanie, tworzenie, a nie szukanie wykrętów i winnych wokół.

To, co nas ogranicza

Niestety na drodze zmian, często się potykamy, cofamy, poddajemy. Dlaczego tak jest?

Ano hamuje nas nierzadko najbliższe otoczenie, nieprzychylne komentarze mamy, męża, które zamiast motywować, sprawiają, że chcemy się poddać i wrócić do starych nawyków.

Wrodzone predyspozycje– nie każdy z nas zostanie multiinstrumentalistą na miarę Stevie’ego Wonder’a, nawet gdyby tyrał dni i noce.

Najczęściej blokujemy się SAMI. Poprzez nasze myśli, w które bezgranicznie wierzymy. Poprzez nasze lęki i obawy. A tak często są one wypadkową opinii, które niegdyś słyszeliśmy na swój temat, efektem porównań nas samych z całą resztą świata. Są często irracjonalne, dlatego tak ważne jest, by je kwestionować. Nie bać się zadawać sobie pytań, drążyć. Szukać prawdy.

Brak zmian

Brak zmian oznacza zastój. Brak rozwoju. Wegetację. Nie chcemy tego dla siebie. Wiem, jest trudno przekroczyć strefę komfortu. Jest trudno zmobilizować się do zmian, jeśli Twoje życie już przypomina bardziej wegetację niż życie. Ale warto. Ale niezbyt pochopnie, bo nieprzemyślane zmiany, mogą przynieść więcej szkody niż pożytku i zadziałać autodestruktywnie.

Niemniej czas zrozumieć, że ZMIANY mogą przynieść SZCZĘŚCIE, do którego każdy z nas podświadomie dąży.

Gdybym nie zdecydowała się na przeprowadzkę z miasta rodzinnego, prawdopodobnie nie poznałabym wspaniałych ludzi na studiach, czy w pracy. Gdybym w pewnym momencie nie podjęła decyzji o zmianach w moim kręgu znajomych, prawdopodobniej nie miałabym już energii życiowej, bo moje wampiry emocjonalne by ją dawno ze mnie wyssały. Gdybym nie zdecydowała się kupić sobie mopsa, nigdy nie poczułabym takiej miłości, jaką noszę po dziś dzień w sercu, a przecież kupiliśmy go za przysłowiowy ostatni grosz i nierzadko jego wizyty u weterynarza kosztują nas ostatnie pieniądze z wypłaty.

Zmiany nie są łatwe. Kosztują nas sporo wysiłku, energii, pokonywania własnych barier i swoich toksycznych myśli, które są zlepkiem naszego niskiego poczucia wartości, oczekiwań innych, ich opinii. Ale zmiany są możliwe. Wystarczy obrać dobry kierunek i płynąć, zamiast bezwładnie dryfować. Wystarczy… No właśnie. TRUDNE, BARDZO TRUDNE, ale MOŻLIWE.

 

Życzę wytrwałości i dobrych, przemyślanych decyzji, jeśli przyszedł czas na zmiany.