Plusy i minusy życia w Toruniu- moja subiektywna opinia

plusy i minusy życia w Toruniu

Opierając się na moim wpisie dotyczącym życia w Poznaniu, który znajdziecie tutaj, postanowiłam podzielić się moją wiedzą i doświadczeniem mieszkania w kolejnym akademickim mieście.. Toruniu! A nóż a widelec, przekonam jakiegoś studenta czy inną potencjalną osobę, by zaczerpnęła się piernikowym zapachem Torunia. 

W Toruniu spędziłam zdecydowanie mniej czasu niż w Poznaniu, przeszło rok. Nie studiowałam tutaj, od razu się tłumaczę, a pracowałam. Kocham Toruń, to tutaj spędziłam pierwszy trymestr mojej ciąży z Zoją. To tutaj relaksowałam się przy Wiśle, to tutaj poznałam wspaniałych ludzi. Jeżeli myślicie o przeprowadzce do Torunia – to proszę bardzo – przedstawiam Wam moją subiektywną listę plusów i minusów płynących z życia w stolicy.. księdza Rydzyka 😉 A tak serio..  Pierników.

+++ SĄ TU NAJLEPSZE PIERNIKI W POLSCE

No przecież nie może być inaczej. W Toruniu pachnie piernikami. Mówię serio. Mieszkałam na Jakubskim Przedmieściu, obok fabryki Kopernika. Będąc na balkonie, czułam pierniki. Będąc na spacerze z Sheldonem – czułam pierniki. Idąc na tramwaj – czułam pierniki. Tak będzie mi się zawsze kojarzyć Toruń. Ze słodkością, korzennością tych przysmaków. I tak, smak też nie równa się z żadnymi innymi piernikami, które możecie znaleźć na sklepowych półkach. Plus, co ważne smakosze piwa: PIERNIKOWE piwo, które wypijecie w TYM klimatycznym miejscu.

+++ JEST CO ROBIĆ!

W Toruniu jest też co robić! Są i kina, muzea, teatry. Uwielbiałam chodzić do Centrum Sztuki Współczesnej, zwłaszcza na filmowe seanse, w przytulnej atmosferze. No i kochani fani żużla jest tutaj Motoarena. A inni aktywnie fizycznie mogą zajrzeć do Parku Trampolin albo wypożyczyć rower miejski. Ażeby się doedukować możecie przejść się do Planetarium.

Są organizowane plenerowe koncerty, albo te takie w klubach muzycznych czy pubach, których też jest całkiem całkiem. A w związku z tym, że zbliżają się wakacje, warto wspomnieć, że na Błoniach działa prężnie plaża miejska, z wszelkimi udogodnieniami dla duszyczek.

Nie można więc powiedzieć, że nie ma tu co robić. Porównując do Poznania, oferta jest okrojona, ale nie ma co narzekać na nudę.

 

+++ RESTAURACJE NA POZIOMIE

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o jedzeniu. Jako fanka jedzenia, a przy okazji nie taka łatwa osoba do wykarmienia, ze względu na fakt, że jestem wegetarianką (KLIK), śmiem twierdzić, że się tu dobrze najecie. Subiektywnie polecić mogę: Pierogarnia Stary Młyn, z całą gamą pierogów z pieca czy z wody, Kolorowy Piec i Stare Metropolis, jeśli chcecie zjeść pyszną włoską pizzę! Osteria di Bitondo, jeśli w ogóle gra Wam w duszy po włosku. A jeśli chcecie poczuć się jak prawdziwy Torunianin to musicie pójść do Piccolo po pizzusię i najlepiej przegryźć ją Teatralnym! 🙂

Towarzyszy wege zapraszam do Krowarzywa i Ciasnej (przepyszne, sycące zupki, które umilały mi przerwy w pracy!).

 

+++ MIASTO PRO STUDENCKIE

Tak, tutaj jak i w Poznaniu, jest w czym wybierać! Z każdej dziedziny coś się znajdzie. UMK co roku jest wymieniany w top 10 najlepszych uczelni państwowych. 

Powstaje tutaj mnóstwo inicjatyw studenckich. Miasto dba tutaj o studenta. Jest wiele zniżek w lokalach gastro, komunikacja miejska jest też sporo tańsza. Są organizowane Juwenalia, a więc celebruje się tutaj studentów! 

Mieszkań dla studentów też jest sporo, jak szukaliśmy dla siebie, to wiele musieliśmy odrzucić, bo były dedykowane tylko studentom. No i sam najem jest tańszy niż w Poznaniu.

+++ JEST ZIELONO I PIĘKNIE

Toruń jest otoczony przez lasy, chyba z każdej strony. Jest naprawdę sporo terenów, gdzie możesz pójść i zrelaksować się. Pomedytować. Pojeździć na rowerze, pospacerować. Mnie zdziwił fakt, że w lasku (nie pamiętam którym!), na samym początku życia w Toruniu, były chodniki, ławki, wszystko dostosowane do spacerowiczów.

Jedni powiedzą, że to nie fair w stosunku do lasu i że zostało coś tam zaburzone w naturalnym krajobrazie, ale uwierzcie, lasek nie ucierpiał a zyskał przy tym więcej zwiedzających i.. porządku! Bo sporo też jest tam koszy na śmieci (co może też być istotne dla właścicieli psów!).

Starówka jest przepiękna! Ma swój urok i sprawia, że czujesz się tam.. swojsko, jak w domu. Tak utulają Cię te budynki. Tylko w Toruniu miałam takie dziwne wrażenia, że architektura, zwykłe ściany budynków jakoś tak mnie.. przytulają. Nie miejcie mnie za wariatkę 😉

 

A teraz ja ponarzekam, czyli minusy życia w Toruniu.

 

– – –  PROBLEMY Z KOMUNIKACJĄ

Już wyjaśniam. Na wstępie powiem, że właśnie poruszałam się tam tylko komunikacją miejską. I skupmy się na tym, że dworzec główny jest na jakimś.. zadupiu. Ciężko tam dotrzeć komunikacją miejską. Pewnie nie z każdego miejsca, ale z mojego było słabo. Zawsze jak chciałam pojechać pociągiem do domu to Kuba musiał mnie najpierw podrzucić samochodem na pociąg. Same tramwaje.. dużo jest, a przynajmniej było, tych zabytkowych 😉 Często nie działały tam biletomaty, więc przerzuciłam się na aplikację w telefonie, bo przy okazji powiem że.. KANARÓW jest naprawdę dużo w Toruniu!

– – –  CZASAMI MOŻNA NABAWIĆ SIĘ KLAUSTROFOBII

Co Ty pleciesz kobieto? Ano powiem Wam, że w weekendy, szczególnie wiosną i latem Starówka jest opanowana przez turystów z każdej strony. Wały też, Wisła jakby, o ironio, “tonie w turystach”. Nie każdemu będzie to przeszkadzać, ale mi przeszkadzało. Przez to, że jest to stosunkowo mały obszar, to ma się poczucie, że jest tego wszystkiego za dużo. Nie dziwię się oczywiście, że turyści chcą tu przyjechać, bo gotycka starówka jest bardzo klimatyczna i kusi swoim urokiem i gastronomią wokół. Ale dla przeciętnego mieszkańca, który chciałby w wolny dzień odpocząć może być to za dużo i proponowałabym wybrać się mu na przykład na Barbarkę. 

– – – CIĘŻEJ Z PRACĄ

No niestety tutaj jest gorzej niż w Poznaniu. Chociaż  z tego co czytałam i rozmawiałam z kumplem z Torunia, i tak jest dużo lepiej i obserwuje się pozytywną tendencję spadkową bezrobocia. To cieszy. Ja osobiście trochę się naszukałam pracy. Byłam nawet zarejestrowana jako bezrobotna, bo po prostu musiałam, ze względu na ubezpieczenie. Ale co zwróciło moją uwagę, to same rozmowy kwalifikacyjne były jakby przyjemniejsze niż te w Poznaniu. Może to przypadek, a może po prostu daje się tu wyczuć różnicę w charakterach rdzennych Poznaniaków i Torunian. Nie bijcie, proszę. 

 

Nie zdążyłam poczuć się tutaj jak u siebie. Może za mało spędziłam tutaj czasu, a może najzwyczajniej w świecie nie poczuliśmy do siebie chemii z tym miastem. Ale polecam i polecać będę jeśli chodzi o studia. Jeśli chodzi o pracę, założenie rodziny.. Hmm.. To już zależy w jakiej branży i co kto lubi. Ja osobiście nie zdecydowałabym się. Ale nie potrafię wyjaśnić dlaczego. 

 

 

Mamy tu jakichś rdzennych Torunian, a może tych z wyboru? Co myślicie o Piernikowie, o Elanie i uwaga.. o Bydgoszczy? Żarcik 😉

Ja przedstawiłam Wam swoje plusy i minusy życia w Toruniu- teraz Wasza kolej! Podzielcie się ze mną opinią!