Plusy i minusy życia w Poznaniu- bardzo subiektywnie

plusy i minusy życia w Poznaniu

Przyszło mi przygotować wpis o życiu w Poznaniu. Uśmiech mi się na twarzy pojawia, bo spędziłam tam sześć lat, a to całkiem długo. Przecież mam dopiero dwadzieścia pięć. W tym mieście studiowałam: dziennie i zaocznie. W tym mieście znalazłam rozwijającą mnie pracę. Poznałam wspaniałych ludzi. W tym mieście spędziłam cudowne chwile swojej młodości. Zabrzmiało jakbym miała co najmniej 50 lat na karku.

Niemniej jednak, postanowiłam się stamtąd wynieść, poszukać czegoś nowego. Teraz na przykład piszę ten wpis z Torunia, w którym mieszkam już od paru miesięcy. Jeżeli myślicie o przeprowadzce do Poznania- to proszę bardzo- przedstawiam Wam moją subiektywną listę plusów i minusów płynących z życia w stolicy Wielkopolski. I tak btw, wpis przygotowałam też trochę pod siebie, bo co raz częściej myślimy z Kubą o powrocie na „stare śmieci”. Oto i one: plusy i minusy życia w Poznaniu!

+++ JEST CO ROBIĆ!

W Poznaniu jest co robić! Miasto oferuje sporą ilość miejsc kulturalnych dla mieszkańców. Jest mnóstwo muzeów, jeżeli ktoś interesuję się historią. Jest sporo teatrów, opera czy filharmonia- dla pasjonatów szeroko rozumianej sztuki. Dla wielbicieli filmów zapewniony jest dostęp do kin lokalnych, studyjnych. Moje ulubione to zdecydowanie Muza. Oprócz tego znajdziecie tutaj bardzo dużo escape roomów, które oferują rozrywkę na wysokim poziomie. Uwielbiam escape-roomy! Kiedyś na pewno zrobię moją subiektywną listę najlepszych, odwiedzonych przeze mnie, pokoi 😀

Często organizowane są koncerty, czy to w klubach muzycznych, w Centrum Kultury „Zamek” czy i takie na świeżym powietrzu jak Enea Spring Break no i wszelkie studenckie juwenalia. I nie zapominajmy o Festiwalu Malta, który jest znany na cały świat, a odbywa się nie gdzie indziej jak w Poznaniu.

Miasto dysponuje wypożyczalnią rowerów, nad jeziorami można wypożyczyć kajaki czy rowerki wodne. A nad Wartą są miejsca na grylla. Są też plaże miejskie zlokalizowane w kilku miejscach, ze strefą chillu.

Nie można więc powiedzieć, że nie ma tu co robić. Atrakcji jest dużo więcej, ale nie sposób ich wszystkich wymienić.

+++ SĄ TU NAJLEPSZE LODY W POLSCE

Nie sposób mi nie napisać o lodziarni Kolorowa w tym mieście. Recenzję mojej ulubionej lodziarni poelcam przeczytać TUTAJ. I moi drodzy Torunianie, Lenkiewicz nie równa się z KolorowąPróbowałam bardzo dużo lodów tradycyjnych, zarówno w samym Poznaniu, jak i wszędzie tam w Polsce, gdzie akurat się znajdowałam. I nigdy, przenigdy, nie zjadłam lodów lepszych niż tutaj. Mój ulubiony smak to bez zwątpienia mascarpone z czarną porzeczką, który to smak kochają chyba wszyscy Poznaniacy, bo w menu był codziennie. Nigdy nie trafiłam, żeby ten smak zniknął z kredowej tablicy nad ladą. I piernikowe, ale te niestety bywały bardzo rzadko. No i sorbet malina z winem porto. Taki dla ochłody.

Kolejki jakie potrafią się tworzyć w tym miejscu są nie do opisania. Czasami sama się zastanawiałam skąd brałam cierpliwość do bycia częścią tej kolejki. Ale stałam, najdłużej chyba 35 minut. I nigdy nie żałowałam. Zawsze ogromna porcja lodów, z przepysznym chrupiącym wafelkiem poprawiała mi humor. Kto nie był- niech swoje odstoi- i spróbuje lodów z Kolorowej.

+++ RESTAURACJE NA POZIOMIE

Pozostając w temacie jedzenia, w Poznaniu znajdziecie bardzo dużo knajpek serwujących przepyszne jedzenie. Swojego czasu, wraz z mężem, przygotowaliśmy sobie listę restauracji, które musimy odwiedzić zanim wyjedziemy z Poznania. Tak też się stało. Do niektórych z nich przyszliśmy tylko raz i więcej nie wracaliśmy, do niektórych chodziliśmy nałogowo. Też kiedyś postaram się przygotować takie małe subiektywne zestawienie na ten temat.

Jeśli lubicie pierogi- odwiedźcie Na winklu. Jeśli jesteście miłośnikami owoców morza to wbijajcie do Shrimp House czy Momo love at first bite. Jeśli cenicie sobie, oprócz smacznego jedzenia, rodzinną atmosferę to zahaczcie o domu. Jeśli chcecie poznać nowe smaki i  przy okazji poznać inspirującą historię właścicieli to wbijajcie do lokalu Cafe La Ruina i Raj. Na dobre śniadanie zapraszam do Lavendy.  A przy studenckich funduszach wbijaj do Tapasty no i Manekina.

Warto wychylić nosa poza rynek w Poznaniu, żeby je odnaleźć. Część z nich zlokalizowana jest daleko od centrum, ale warto jest dla nich ruszyć się poza to, co znane.

Mogłabym polecać i polecać… Bez końca.  Naprawdę jest gdzie iść i smacznie zjeść.

+++ JEST PRACA

Żeby pozwolić sobie na te rarytasy, o których pisałam wcześniej to trzeba mieć.. PIENIĄDZE. Więc warto wiedzieć, że Poznań ma najniższe bezrobocie w kraju. I rzeczywiście pracy jest sporo.

Jest dużo korporacji, które tworzą miejsca pracy dla dużej ilości Poznaniaków, ponadto często oferują one płatne staże dla studentów czy absolwentów studiów wyższych. Jest dużo lokali gastronomicznych, więc i absolwenci szkół gastronomicznych mają tutaj wielkie szanse na rozwinięcie skrzydeł. W sektorze usług znajdziemy bardzo dużo ofert pracy. Pracownicy fizyczni również znajdą tutaj na pewno zatrudnienie. Jeśli tylko będą chcieli pracować.

Poznań jest miejscem oferującym rozwój zawodowy- to na pewno. I stawki proponowane przez pracodawców też są całkiem, całkiem. Można tutaj sporo zarobić.

+++ MIASTO PRO STUDENCKIE

W przypadku osób, które chcą przeprowadzić się do Poznania w celach edukacyjnych to… Oferta kierunków jest ogromna. Zarówno na uniwersytetach państwowych, w szkołach prywatnych. Zarówno humaniści, artyści, sportowcy jak i ścisłowcy znajdą coś dla siebie. No i trzeba powiedzieć, że część tych kierunków jest na najlepszym poziomie w kraju.

Powstaje tutaj mnóstwo inicjatyw studenckich. W co drugim lokalu znajdziecie promocje na żarło i inne rozrywki. Oferty specjalnie przygotowane dla studenta, na studencką kieszeń. Jest dużo klubów, więc o nudnym weekendzie- zapomnijcie. Chyba, że z własnego wyboru.

Akademiki może i nie są najtańsze, tak samo jak i sam najem mieszkań. Ale jak się dobrze poszuka to można znaleźć coś na swoją kieszeń. Nam się udało.

 

A teraz ja ponarzekam, czyli minusy życia w Poznaniu.

– – – BARDZO SZYBKIE TEMPO ŻYCIA

Tutaj wszyscy się śpieszą. Rzadko kiedy przepuszczą Cię na pasach, rzadko kiedy wpuszczą, gdy zmieniasz pas, poruszając się autem. Przez to ludzie są nerwowi, zwłaszcza kierowcy. Póki co, kultura osobista kierowców z Poznania jest, w moim mniemaniu, na najniższym poziomie. Drą się, trąbią, skrzyczą Cię. A nie popełniłeś wykroczenia drogowego, tylko jedziesz wolniej niż chcieliby oni.

To samo dzieje się w pracy. Wszyscy chcą szybko dojść do sukcesu, na sam szczyt. W związku z tym zatracają się w swoich obowiązkach, zapominając o sobie. Byleby tylko iść na przód, nie zatrzymywać się i być pierwszym. Wyścig szczurów w większości miejsc pracy jest niestety obecny. Z tym samym można się już spotkać na studiach. Ludzie żyją szybko i w konsekwencji czego, zapominają o swoich własnych pragnieniach i daleko im do pełni szczęścia.

– – –  KORKI I OPÓŹNIENIA KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ

Doskonale pamiętam takie historie jak te, że w godzinach szczytu byłam w stanie jechać w tramwaju upakowana jak krewetka. Często latem w komunikacji miejskiej nie działała klimatyzacja, a zimą autobus na uczelnię potrafił spóźnić się pół godziny albo nie przyjechać wcale.

Mój mąż, jako kierowca, może i nie cierpiał z powodu braku klimatyzacji, ale stał w korku i jechał z Grunwaldzkiej na Wilczak pół godziny dłużej niż zwykle. Mimo, iż jest oazą spokoju, to właśnie nic go tak w życiu nie wkurzało, jak perspektywa straconego czasu w samochodzie. Nie pomogły słuchane w tym czasie audiobooki, i tak czuł stratę czasu.

– – – TRACISZ CZAS W KOLEJKACH, TRACISZ CZAS NA SZUKANIE MIEJSCA PARKINGOWEGO

Nie uderza to jakoś szczególnie w Poznań. Myślę, że z tym problemem spotykamy się w każdym większym mieście. W takim Tesco jak szliśmy na zakupy to potrafiliśmy stać w kolejce ohohoho… Nie liczyłam. Ludzie non stop przewracali oczami, nie ukrywam, że czasami dawałam się wkręcić w tę atmosferę podirytowania i roszczeniowości.

W weekendy na miasto jeździłam tylko komunikacją miejską, ale gdy odwiedzali nas przyjaciele, to jechaliśmy autem. No i… Krążyliśmy po mieście, szukając darmowego parkingu. Oczywiście, że jest sporo parkingów płatnych, ale życie studenta rządzi się innymi prawami.

Szczerze powiedziawszy czuję sentyment do tego miasta. Kocham go. Po swojemu. Uważam, że jest miejscem cudownym do rozwoju zawodowego, do studiowania. Jest idealnym miejscem dla osób, dla których ważne są wszelkiego rodzaju rozrywki, możliwość zarobienia pokaźnej sumki pieniędzy. Jest dobra na start, by poznać smak pierwszej pracy, pierwszych porażek, pierwszych sukcesów.

 

Ale mimo mojego uczucia do tego miasta… To nie wrócę tam już na stałe. Tempo jest za szybkie, miasto pełne ludzi żądnych sukcesu. Na chwilę obecną szukam spokoju. Stabilizacji. Miejsca, gdzie mogę wzrastać, poznawać samą siebie. Ale jeśli Wam nie straszne uroki dużego miasta to spróbujcie pomieszkać w Poznaniu. Naprawdę jest przyjazne i warte poznania. Ale kto wie, może jednak z Kubą wrócimy do Wielkopolski. Nie do samego Poznania, ale gdzieś wśród zieleni, lasów i jezior wielkopolskich.

Mamy tu jakichś rdzennych Poznaniaków, a może tych z wyboru? Co myślicie o stolicy Wielkopolski, o wiernych kibicach Lecha, o poznańskich pyrach? Ja przedstawiłam Wam swoje plusy i minusy życia w Poznaniu- teraz Wasza kolej! Podzielcie się ze mną opinią!