Pielęgnacja mopsa, czyli jak wyglądają nasze rytuały pielęgnacyjne

pielęgnacja mopsa

Pielęgnacja mopsa, czyli jak wyglądają nasze rytuały pielęgnacyjne

Co jest najtrudniejsze w pielęgnacji mopsa? Każdy właściciel wskaże pewnie coś innego, ale każdy z nich na pewno przyzna, że gdyby mops nie gubił tyle sierści to byłby psem idealnym!

Jasne. Sierść jest wszędzie. Jest to czasami irytujące i wkurzające, ale od razu trzeba powiedzieć, że nawet codzienne trymowanie nie wiele by w tej materii zmieniło. Taki jest urok tej rasy i jest to NIEUNIKNIONE. Nie poznałam jeszcze mopsa, którego właściciel nie sygnalizowałby takiej trudności.

I tak doszliśmy do trymowania, czyli jednego z podstawowych kwestii w pielęgnacji mopsa. W związku z tym przejdźmy więc do naszego doświadczenia w tej materii. Dowiecie się w tym wpisie, w jaki sposób dbamy o kondycję sierści mopsa, czystość jego zmarszczek i nienaganny stan uszu. A tak naprawdę to jak ja dbam. Mój mąż woli być tym dobrym panem.

K Ą P I E L

Sheldon nie uświadcza kąpieli często. Po pierwsze, woda jest dla niego koszmarem, a po drugie Sheldon nie jest psem podwórkowym, więc zwyczajnie częstych kąpieli nie potrzebuje. Kąpiemy go wtedy, kiedy to jest niezbędne. Jak każdy pies lubi pachnieć psem i póki dajemy sobie radę z małym smrodkiem, to tak właśnie pachnie.

Jeśli chodzi o środki czyszczące jakie wówczas używamy, to jest to zwykły szampon dla szczeniaków. Taki najbardziej mu przypasował- nie powoduje alergii skórnej, a przecież o jego zdrowie nam chodzi. Równie dobrze można kąpać psa produktami dla dzieci czy szarym mydłem- ważne, żeby akurat danej jednostce to służyło.

Ostatnio jednak stosujemy specjalistyczny szampon hipoalergiczny Hexoderm z olejem kokosowym. A wszystko dlatego że Sheldon, jak to Sheldon, przyniósł ze spaceru… grzyba. Na sobie. Jesteśmy już po kuracji weterynaryjnej, ale w celu wyregulowania mikroflory skóry i pH stosujemy jeszcze ten preparat. Nie uczula, w miarę ładnie pachnie i co najważniejsze- przynosi efekty.

W przypadku gdy chcemy uniknąć stresu, a jesteśmy po spacerze w kałużach, stosujemy suchą kąpiel. Używamy produktu Trixie Trocken Shampoo. To akurat nasz mops lubi, zawsze wtedy chce mu się bawić. Ucieka, podwija ogon i przemierza łazienkę jak rydwan.

Z M A R S Z C Z K I  I  F A Ł D Y  S K Ó R N E

W tych słodkich fałdkach przy nosku, w tym małym wydawałoby się zagłębieniu, Sheldon przechowuje kurz, resztki jedzenia i śliny. Wierzcie lub nie, ale można tam uświadczyć takie ilości syfu, o takim intensywnym zapachu, że szkoda gadać.

Osobiście do czyszczenia fafli, zmarszczek, używamy nawilżonych chusteczek dla dzieci. Następnie suchym wacikiem przecieram piesełowi jeszcze raz te okolice, by zapobiegać odparzeniom.

Praktyki są różne: od zwykłego wacika namoczonego w samej wodzie, po mleczka pielęgnacyjne, a nawet spotkałam się z.. spirytusem salicylowym.

Latem, gdy zdarza się, że nosek Shelusia się przesuszy, stosuje preparat, który i ja sama używam w nagłych potrzebach.  Krem uniwersalny Tender Care z organicznym ekstraktem z miodu z Oriflame. U nas działa cuda. Problem jest tylko taki, że Sheldon wszystko co ma na nosie to… zlizuje.

Czyścimy zmarszczki co drugi dzień. Latem zdarza się to nam codziennie, bo jest wówczas większa potrzeba. Zabieg oceniany jest przez mojego psa jako najgorszy z możliwych.

P I E L Ę G N A C J A  U S Z U

Uszy czyścimy raz w tygodniu, ale codziennie w nie zaglądamy. Dlaczego? Ano dlatego, że do weta bardzo często trafialiśmy właśnie ze względu na uszy. Mopsy mają pofałdowane powierzchnie przewodu słuchowego, dlatego tak często zdarzają im się infekcje, w tym najczęściej zapalenie przewodu słuchowego. Dlatego jeśli zobaczycie brązową, brunatną wydzielinę w uszach, z dodatkiem smrodku to zmykajcie do lekarza. Nam zawsze w takich sytuacjach pomaga Otoxolan.

Jeśli chodzi o pielęgnację uszu to nie ma tutaj wielkiej filozofii. Delikatnie wilgotnym od wody wacikiem, wycieram zewnętrzną część uszka, później na sucho i voila! U nas testu nie zdały specjalne preparaty do higieny uszu psa. Shelus drapał się, trzepał uszami i trzeba było biec do gabinetu. Lekarz zalecił nam w tej kwestii zupełne minimum, czyli wacik i woda i jest lepiej.

Z Ę B Y

Już od szczeniaka nasz mops dostawał specjalne przysmaki o działaniu przeciwpróchniczym i zapobiegające osadzaniu się kamienia nazębnego. Jednak naszemu osobnikowi to nie starczyło. Na początku tego roku ściągaliśmy kamień nazębny. Zrobiliśmy to bez narkozy, za pomocą skalera ultradźwiękowego. Zabieg trwał jakieś 20 minut. A po nim nowy uśmiech jak z Hollywood.

Teraz oprócz wspomnianych wyżej przysmaków (które i tak nie działają, jak twierdzi nasza nowa pani doktor), raz na tydzień stosujemy Scanvet Fresh Aid Żel do pielęgnacji jamy ustnej dla psów i kotów. Przyznaje się, że powinniśmy dodać do tego szczotkowanie, ale nie jestem w stanie mu tego zrobić. I mam nadzieję, że to starczy, by w najbliższym czasie nie musieć powtarzać zabiegu.

T R Y M O W A N I E

Trymowanie, czyli usuwanie martwej sierści, to część którą możecie wykonać u groomera, albo w domu. Ja robię to sama. Raz w tygodniu. I za każdym razem na podłodze ląduje milion kłaczków, które mają cudowny sposób rozmnażania się. Co wyczeszę, to mam wrażenie, że na jego korpusie właśnie urosły nowe.

Korzystam przy z tym urządzonka Ezzy Groom. Jestem z niego zadowolona, wcześniej testowaliśmy wiele innych trymerów i szczotek, ale tylko ten został z nami na dłużej i sprawdza się bardzo dobrze. Wydaję mi się, że odkąd mamy te zgrzebło to Sheldon potrafi się nawet przy tym zabiegu zrelaksować. Ogromne ułatwienie.

Ł A P Y, Ł A P Y, CZTERY ŁAPY

Jeśli chodzi o paznokcie, to dzięki Bogu, sprawa jest u nas prosta. Paznokcie mu się ścierają! Tylko od czasu do czasu, przycinam mu paznokcie od „kciuków”.

I cofam co napisałam wcześniej.

Gorsze od wycierania fałd jest obcinanie paznokci! Wyrywa się, mimo iż to tylko dwa paznokcie, to zajmuje nam to bardzo dużo czasu. Bo musi się przecież pieseł uspokoić. Gdyby paznokcie mu się nie ścierały to na pewno częściej byłabym z wizytą w salonie dla psów. Bo to nie na moje nerwy.

W przypadku opuszków łap, zdarza się, że mamy do czynienia z mini uszkodzeniami od asfaltu, bo żyjemy w końcu w mieście. Wówczas polecam VetExpert Paw Protection Maść ochronna do łap. Stosujemy bardzo rzadko, ale warto mieć w swojej szafce.

 

Wydaje mi się, że to wszystko, co powinniście wiedzieć o pielęgnacji mopsa. Jak widzicie nie jest ona skomplikowana i nie zajmuje dużo czasu, ale wymaga SYSTEMATYCZNOŚCI, zwłaszcza jeśli chodzi o czyszczenie poszczególnych części kufy. Nieuprzątnięte w porę, mogą się stać przyczyną problemów skórnych, infekcji bakteryjnych. A tego każdy z nas chce uniknąć.

 

No dobra, takie jest nasze doświadczenie w tej materii. A wy, w jaki sposób pielęgnujecie swoje mopsy? Który zabieg znoszą dobrze, a których nie lubią? Ucieszą mnie każde historie!

Dodaj komentarz