„Nie noś, bo przyzwyczaisz”, czyli dlaczego nie słucham mojej mamy

nie noś bo przyzwyczaisz

Jestem mamą krótko, bo tylko 10 miesięcy, nie mam więc jakiegoś dużego doświadczenia, jak na przykład moja ukochana @druzyna_b. Czasami więc myślę, że może nie powinnam pisać o rodzicielstwie, bo są w sieci osoby, które wzbudzają większy respekt, mają większe doświadczenie i generalnie są bardziej ogarnięci w danym temacie.

Ale z drugiej strony, każdy z nas ma inne doświadczenia życia codziennego, inne dziecko, inny bagaż życiowy. Pochodzimy z różnych rodzin, mamy inne temperamenty i spojrzenia na świat.

A ten temat, który postanowiłam poruszyć jest mi szczególnie bliski, a to dlatego że „nie noś, bo przyzwyczaisz”, słyszałam tysiące razy od osób z najbliższego otoczenia i wprowadzały mnie w poczucie irytacji, furii, a nawet poczucia winy.

Czuję się  w macierzyństwie samotna

Czuję się tak mimo, iż mam wspaniałego męża, który pomaga mi w ogarnianiu życia mojego i naszego maleństwa. Ale o tym szerzej innym razem. Tu potrzebny jest kontekst.

Bo przez tę samotność, brak wsparcia, czasami takie złote rady mojej mamy czy teściowej poruszały mnie bardziej niż chciałam.

Po prostu nie czułam się pewnie w macierzyństwie i dopuszczałam do siebie myśl: MOŻE ONE MAJĄ RACJĘ. MOŻE TO JA SIĘ MYLĘ. MOŻE INTUICJA MNIE MYLI.

Nadal nie czuję się pewnie w roli mamy, ale jedno wiem na pewno…

NOŚ ILE WLEZIE. BUJAJ, PRZYTULAJ. NOŚ NA RĘKACH, W CHUŚCIE, W NOSIDLE. BĄDŹ.

Nieważne co słyszysz od ludzi wokół. To najlepsze co możesz dać swojemu dziecku.

I tak, to się kiedyś skończy! W chwilach zwątpienia, też bałam się, że to już tak na zawsze. Najpierw, że od cyca się nie odklei, później że już nie zaśnie nigdy inaczej niż na mnie, następnie, że już nasze usypianie zawsze będzie na rękach. Posłuchaj:

Twoje plecy i ręce odpoczną, a za takim byciem ciało do ciała jeszcze zatęsknisz.

Twoje dziecko oderwie się od cyca i będziesz go musiała przekonywać, by na chwilę oderwał się od aktywności i coś zjadł.

Twoje dziecko zaśnie obok Ciebie a nie na Tobie.

Oczywiście, każdy ma swoje granice

Nie przekonuje tu nikogo, żeby je lekceważyć, łamać. Żeby robić coś wbrew sobie. Mówię tu o sytuacji, w której Twoja intuicja, Ty sama CHCESZ, a ktoś Ci mówi: NIE NOŚ.

„nie noś, bo przyzwyczaisz”

„nie noś, bo inaczej wyrośnie z niego mamisynek”

„nie noś, bo nigdy sama już zaśnie”

„nie noś,  bo rozpieścisz i wejdzie Ci na głowę”

„nie noś, bo nigdy się nie usamodzielni”

Dzieci mają naturalną potrzebę bliskości

Nosząc, zauważasz tę potrzebę. I nie tylko tę. Jest przecież też potrzeba miłości i poczucia bezpieczeństwa, którą noszenie daje.

Nie odwracasz się do niego plecami. Budujesz z nim więź, więź na całe życie.. To inwestycja, która się opłaci, jeśli to do Ciebie bardziej przemawia.

Podejście moich mam, a moje

Generalnie jak rozmawiam z teściową, moją mamą na temat macierzyństwa, to w ich wypowiedziach, historiach, słychać, że przede wszystkim robiły wszystko, żeby usamodzielniać dziecko od samego początku.

Nie wiem skąd takie nastawienie, takie myśli.

Butla z kleikiem, żeby przespało całą noc. Oczywiście samo w swoim łóżeczku. (nie piętnuje łóżeczek, od miesiąca Zoja też śpi w swoim łóżeczku, ale nie za wszelką cenę!).

Kojec, żeby samo się pobawiło.

Chodzik, żeby samo śmigało po mieszkaniu.

Nie zrozumcie mnie źle, ja ich nie chcę krytykować.

Każdy robi tyle, ile w danej chwili może. Ale po prostu mam wrażenie, że nie robiły tego, bo tak czuły jest ok, tylko ślepo brnęły w ogólne schematy, zalecenia, które być może usłyszały od swoich mam.

Mogłabym je spytać, powiecie, co nimi kieruje, dlaczego myślą, że tak jest w porządku, ale uwierzcie mi, nie jest łatwo.

Ja chodzę swoimi ścieżkami. Inspiruję się współczesną wiedzą, czytam dużo książek o rodzicielstwie, uczę się. Stąd pewnie bardzo dużo spięć między nami 😉 (bo „nie słucham matki tylko książek”).

Jeśli jesteście w tym miejscu co ja kilka miesięcy temu i potrzebujecie wsparcia, którego być może nie macie od najbliższych, to wysyłam Wam uściski i mówię: zaufajcie sobie.