Negatywne myśli- sposoby na wyciszenie wewnętrznego krytyka

Negatywne myśli- sposoby na wyciszenie wewnętrznego krytyka

Każdy z nas ma w sobie wewnętrznego krytyka, który szepcze nam niekoniecznie prawdziwe rzeczy na nasz temat. Który skupia się na negatywach, nie pozwala cieszyć się z naszych osiągnięć i ciągle oczekuje od nas więcej i więcej.  Wiemy też dobrze, że nie ma silniejszego wroga, niż ten, który jest w naszej skórze. Który jest w nas samych.. W rzeczywistości ten „wróg” działa tak, by zapewnić nam bezpieczeństwo, ograniczyć ryzyko, nie dopuścić do naszego wyjścia w nieznane. Ten głos będzie z nami już na zawsze, możemy tę bestię jednak oswoić, pozwolić jej złagodnieć, spróbować wyciągnąć z niej to, co najlepsze. A żeby to zrobić, musimy tę bestię poznać, wysłuchać, osłabić jej działanie i przestać być jej ofiarą.

Konsekwencje paplaniny w Twojej głowie

Jeśli bezrefleksyjnie podchodzisz do tych słów, które tak często słyszysz w swojej głowie, jeśli ślepo wierzysz we wszystko, co wewnętrzny krytyk mówi Ci do ucha, to niestety, ale może zrobić Ci kuku.

W momencie gdy non stop siebie krytykujesz, atakujesz swoją osobę, a nawet sabotażujesz wszystkie swoje wysiłki i samego siebie, to zabijesz w końcu w sobie pewność siebie. Zabijesz w sobie drzemiący w Tobie potencjał. Kreatywność, która jest w Tobie. Na domiar złego zaczniesz otaczać się ludźmi, którzy będą wzmacniać w Tobie tego krytyka. Utkniesz w toksycznym związku, w którym to partner czy partnerka, będą sprowadzać Cię do dołu, nie będą doceniać, a Ty będziesz utwierdzać się w myślach, że może naprawdę nie jesteś wystarczająco dobry i na to wszystko zasługujesz. Będziesz tkwił w pracy bez perspektyw. No bo gdzie… awans? Przecież Ty się do tego nie nadajesz! Bezwiednie ufając mu, wciągamy samych siebie w niepokoje, lęki, nerwice, depresję czy nałogi. A gdy w głowie monolog jest za głośny, przelewamy te ostre słowa na kogoś innego, raniąc przy tym niewinne osoby.

Znajdź źródło Twojego krytyka

Twój wewnętrzny krytyk jest często projekcją zdarzeń z przeszłości. Może wynikać z poczucia wstydu, którego doświadczyłeś w dzieciństwie, kiedy wytykano Ci Twoje błędy, zawstydzano Twoje marzenia, krytykowano za rozlaną herbatę na podłodze czy nieumiejętność rozróżniania samogłoski od spółgłoski.

Twoje negatywne myśli w głowie, mogą być tak naprawdę słowami usłyszanymi niegdyś od rodziców, rodzeństwa, nauczycieli czy rówieśników. Te słowa unoszą się echem, mimo iż na karku masz już trzydzieści lat. I nie straciły na wiarygodności, prawda? Nadal czujesz się taki malutki, wyglądasz łyso przy swoich znajomych, jesteś gorszy, a nowych rzeczy nie próbujesz, ponieważ i tak się nie udadzą.

Może do działania zmotywowały go sytuacje życiowe, w których nie czułeś kontroli. Może były to chwile, w których ktoś Cię skrzywdził, albo odczuwałeś jakiś BRAK.

To wszystko sprawiło, że sam zacząłeś siebie zawstydzać, sam zacząłeś atakować swoją osobę. Ba! Jesteś jeszcze lepszy w tym, niż kiedyś inni. Obwiniasz się za całe zło świata, potrafisz szydzić z siebie, pomniejszasz sobie, zaprzeczasz swoim potrzebom.

Pomyśl skąd te konkretne myśli masz w głowie! Co słyszałeś od rodziców, nauczycieli? Czyj głos tak naprawdę słyszysz? Czy już wcześniej słyszałeś te słowa? W jaki sposób traktowano Cię, gdy coś poszło nie po Twojej myśli- otrzymywałeś słowa otuchy czy krytyki? Kiedy zacząłeś wierzyć w to, że coś jest z Tobą NIE TAK? To mogą być bolesne wspomnienia, ale tylko tak uda Ci się go poznać i oswoić. Tylko w ten sposób będziesz umieć oddzielić przeszłość od teraźniejszości.

Poszukaj knota, czyli gdzie i kiedy zaczyna się wybuch

Jakie sytuacje sprawiają, że wewnętrzy krytyk się uruchamia?  Kiedy sprawy nie układają się po twojej myśli? A może jakaś konkretna osoba wywołuje wilka z lasu?

Jeśli będziesz wiedział co albo kto uruchamia ten wybuch, będziesz potrafił zareagować w porę i nie dać się wplątać w tę karuzelę. Zapewnij sobie odpowiednie wsparcie na wypadek tych sytuacji! Może to być rozmowa z najbliższymi o swoich emocjach, sięgniecie po lekturę, czy przytulenie pełne miłości i ciepła z bliską Ci osobą. Bądź przygotowany!

Możesz też pomyśleć o pozytywnej myśli na Twój temat i skupić się tylko i wyłącznie na niej, wycofując się z tej rywalizacji.

Wysłuchaj go i porozmawiaj z nim

Inną praktyką, znacznie skuteczniejszą, jest wysłuchanie Twojego krytyka. Gdy zacznie się odzywać, przywitaj się z nim i grzecznie zapytaj, jaką wiadomość chce Ci przekazać.

Pod poniżającymi słowami mogą być dobre intencje! Może inaczej niż ostro nie potrafi Ci pomóc.

Pozwól mu mówić. Zapisuj te słowa na papierze, bez cenzury. Przeczytaj je głośno. Boli? Czujesz aż w kościach? A teraz zakwestionuj jego surowość! Czy aby na pewno jesteś taki zły jak mówi? Kto sprawił, że w te słowa wierzysz? Dlaczego mu wierzysz? Nie bierz tego tak personalnie, nie uznawaj tych rzeczy za pewnik!

Odpowiedz mu, napisz to na papierze, powiedz głośno. Potraktuj siebie ze współczuciem, potraktuj siebie jako najlepszego przyjaciela. Co zmieniłoby się w Twoim zachowaniu względem siebie, gdybyś zawsze traktował siebie ze współczuciem, zamiast siebie gnębić?

Spytaj się mu, czego naprawdę się boi. Samotności, odrzucenia, rozczarowania innych? Wsłuchaj się w te słowa. Moja krytyczka boi się, że jest niewiele warta, że na niewiele zasługuje, że zostanie sama. Próbuje chronić mnie przed doświadczeniem porażki, ale robi to bardzo nieporadnie, bo czuję, że tkwię czasami w jednym punkcie, a ja chcę próbować i doświadczać.

Przyznawaj sobie odznaki

Nie tak łatwo zmienić swoje myślenie o sobie samym. Nie tak łatwo zmienić swoje nawyki. Jeżeli od lat wierzysz swojemu krytykowi i straciłeś poczucie własnej wartości, nie będzie tym bardziej łatwo.

Spróbuj więc, każdego wieczora, przyznawać sobie odznaki i nagrody. Potwierdzaj w ten sposób swoje osiągnięcia. Wręcz sobie nagrodę z serii: najwspanialsza Twoja cecha, zaleta. Odznaka za przepyszny obiad, za wyjście samej do kina, jeśli to było dla Ciebie trudne.

Albo po prostu wymień pozytywne rzeczy, których dziś udało Ci się dokonać.

Dziwne? Ale skuteczne. Nauczysz się trudnej sztuki doceniania samego siebie i spojrzenia na siebie samego, swoje umiejętności, bardziej realistycznie, a nie tylko z perspektywy krytyka.

Wszystkie te praktyki wymagają jednak od nas ogromu cierpliwości i konsekwencji!

Daj mu nową pracę

W jednej z książek przeczytałam o praktyce znalezienia nowej pracy dla naszych wewnętrznych złośnic, krytyków. Aby ich energia i umiejętności się nie zmarnowały, trzeba znaleźć im nowe, pożyteczne zajęcie. W moim przypadku przechrzciłam moją wewnętrzną Jędzę Betty, która była Królową Porównań, w Poszukiwacza Dobra. Jej małostkowość, krytycyzm, ocenianie i „sokole oko” ma mi pomóc teraz znajdować dobrych ludzi wokół. Dostrzegać w nich dobro, które ma się stać dla mnie źródłem motywacji a nie zazdrości.

Śmieszne, ale działa.

Wewnętrzny krytyk jest w nas wszystkich. Niektórzy chcą go zatrzymać, ponieważ to właśnie on motywuje ich do zmian w swoim życiu. Coś na zasadzie rodzica, który przez wieczne uwagi: „nie leń się tak!” chce nas zmotywować do pracy. Na mnie to tak nie działa. Musiałam go trochę wyciszyć. Zrozumieć, że nie wszystko co mówi jest prawdą. Poznać go i oswoić, a nawet dać mu, a właściwie jej, nowe obowiązki.

Jakie jest Wasze podejście do tego tematu? Macie jakieś sposoby na wyciszenie wewnętrznego krytyka? A może wręcz przeciwnie, w całości zaakceptowaliście jego obecność i działa na was motywująco? Piszcie!

Dodaj komentarz