Narzeczeństwo i co dalej? #wedding

narzeczeństwo i co dalej

NARZECZEŃSTWO I CO DALEJ?

Scenariusze mogą być różne. Możecie sobie żyć tak jak zawsze, bez żadnej spiny, przez kolejne parę lat ani myśląc o ślubie. Możecie, wzorem tradycji, prędko biec do kościoła i zaklepywać termin Waszego wymarzonego dnia. Ba! Możecie stwierdzić, że ślub nie jest dla Was i na tym zostanie. Wszystko zależy od Waszej wspólnej wizji.

Ja i mój mąż byliśmy w narzeczeństwie prawie trzy lata.

Dlaczego nie biegliśmy od razu pod ołtarz?

Po prostu, byliśmy stosunkowo młodzi, chcieliśmy WSZYSTKO zrobić po swojemu, co związane było z odkładaniem większej kwoty pieniędzy, ponieważ nie zamierzaliśmy brać od rodziców ani złotówki, i nie chcieliśmy od razu wpadać w wir przygotowań, tylko nacieszyć się tą nową sytuacją przez jakiś czas.

Mimo wszystko, ta decyzja, oddalona od wydarzenia ślubnego ponad dwa lata, moje pierwsze „tak” sprawiła, że pierwszy krok przygotowań do ślubu mieliśmy już za sobą. Otworzyliśmy konto oszczędnościowe i zaczęliśmy zbierać nasze PLNy.

Moje subiektywne skojarzenia ze ślubem

PIENIĄDZE.

Tak bardzo nie lubimy o nich mówić. Tak często się przez nie kłócimy, ale tutaj, w KAŻDYM przypadku stanowią bardzo ważną kwestię. Nieważne czy organizujecie ślub na 150 osób w pałacyku z dala od Waszego miasta, czy małe, skromne przyjęcie w gronie najbliższej rodziny i przyjaciół. To zawsze generuje duże koszty. Nie ma się co oszukiwać. Warto kwestię podziału wydatków ślubnych zaplanować na wstępie, żebyście wiedzieli na czym stoicie.

STRES.

Czy zawsze się pojawia? Zawsze. Ale z różną intensywnością i w zależności od człowieka szybciej lub później. Mój mąż, denerwował się dopiero w dniu ślubu, pod chórem, czekając na księdza. I mówię Wam to z ręką na sercu, mimo naszych perturbacji organizacyjnych wcześniej, czułam, że ma nad tym kontrolę. Ja natomiast, pół roku przed, denerwowałam się już konkretnie, ale Wy tego nie róbcie, ja niestety mam nerwówkę wpisaną w genach, ale cały czas nad sobą pracuję.

CUDOWNE WSPOMNIENIA.

Bez zwątpienia! Jak wracam do zdjęć, materiału audiowizualnego z naszego dnia, to jestem cała rozpromieniona. Bardzo się cieszę, że wszystko zrobiliśmy tak jak chcieliśmy, że wszystko się udało i naprawdę był to piękny dzień dla nas obojga. Naprawdę warto przejść przez te wszystkie przygotowania, by ślubować sobie miłość i ogłosić w ten sposób światu, że kochamy się już tak na zawsze.

 

Ten wpis jest tytułem wstępu. Stwierdziłam, że chcę skorzystać trochę z własnego doświadczenia i popisać trochę o przygotowaniach do ślubu, organizacją ślubu i takimi klimatami. Nie jako ekspert, ale kobieta, która przed rokiem powiedziała sakramentalne TAK i wszystko zorganizowała sama wraz z mężem i przyjaciółką. W zwiazku z tym w serii #wedding znajdziecie między innymi odpowiedź na pytanie:  A kiedy zacząć przygotowania do ślubu? I od czego zacząć? O tym zaraz, niebawem.

Na razie cieszcie się wspólnym czasem z narzeczonym i tym co przed Wami. Niesamowita przygoda.