Jaka jest TWOJA definicja sukcesu?

jaka jest Twoja definicja sukcesu

Już sama nie pamiętam w jakiej książce natrafiłam na pytanie o swoją definicję sukcesu.. Chyba było to w książce Szafrańskiego, ale nie daję sobie głowy uciąć. Co jak co, pytanie z pozoru niewinne, jednak odpowiedź na nie sprawiła, że poczułam się lepiej. Lepiej sama ze sobą.

Jaka jest TWOJA definicja sukcesu?

Wierzcie lub nie, ale zdałam sobie sprawę, że dobijam się mimowolnie, bo nie spełniam CZYICHŚ definicji sukcesu. Myśłałam, że ich definicje pokrywają się z moją. Wierzyłam, że mam takie same oczekiwania co do życia jak oni. Że SUKCES znaczy dla mnie to samo co dla nich.

Kim są tajemniczy CI? Ano ludzie obok mnie: mama, teściowie, przyjaciele, osoby z mediów społecznościowych.

Przesiąknęłam CZYJĄŚ definicją sukcesu i nawet nie zdałam sobie z tego sprawy.

Zazdrościłam im awansów w pracy, sukcesów na polu zawodowym, bogatego życia towarzyskiego. To pytanie: jaka jest Twoja definicja sukcesu, Marta, pozwoliło mi stanąć prawdzie w oczy. A to dlatego że…

Ano dlatego, że…

Sukcesem nie jest dla mnie co piątkowe wyjście na imprezę ze znajomymi.

Nie jest dla mnie sukcesem oaczanie się gromadą znajomych i korespondowanie z nimi na messengerze dwadzieścia cztery godziny na dobę.

Nie jest dla mnie sukcesem pięcie się po szczebelkach kariery zawodowej. Co nie znaczy, że potępiam osoby, dla których jest to bardzo ważne. Wręcz przeciwnie, podziwiam ich, ale to nie moja bajka.

Nie jest dla mnie sukcesem bycie super fit, bycie na siłowni pięć razy w tygodniu i jedzenie w ramach deseru jabłuszka i gruszki.

Nie jest dla mnie sukcesem posiadanie wielkiego domu z basenem. Właśnie co dopiero pomagałam w przeprowadzce z takiego właśnie domu moich teściów. Wiem, czym to śmierdzi.

Nie jest dla mnie sukcesem jeżdżenie najnowszym modelem mercedesa.

Sukces nie jest dla mnie równoważny z tysiącami, ba, milionami na koncie.

Wiecie jak ulżyło mi, gdy sama sobie to wyjaśniłam? Łopatologicznie. Moja zazdrość pomału znika… Bo po co mam być o to wszystko zazdrosna, skoro TO NIE JEST MOJA DEFINICJA SUKCESU. Mi zależy na czymś innym, ja mam inną definicję sukcesu.

Moja definicja sukcesu

Sukcesem dla mnie jest możliwość spędzenia czasu z rodziną. Ta szansa kontaktu z nimi, wspólnie spędzonego z nimi czasu.

Sukces to dla mnie fakt bycia dobym rodzicem, żoną, córką. Mam nadzieję, że w przyszłości spełnię się w roli matki. To umiejętność stworzenia takiego domu, do którego zawsze będą chciały wracać dzieci. Nawet dorosłe dzieci.

Sukcesem dla mnie będzie możliwość wybudowania małego domu z ogrodem pełnego zwierząt, roślin.

To kontakt z naturą.

To wewnętrzny spokój. Uwierzcie, w walce z nerwicą, jest to ogromny sukces.

To posiadanie pracy, która mnie satysfakcjonuje, z ludźmi obok, którzy są dla siebie dobrzy.

Sukcesem będzie dla mnie otwarcie hotelu dla zwierząt.

To docenianie życia, zyskanie poczucia własnej wartości. To pokochanie siebie.

To pójście SWOJĄ drogą, a nie drogą narzuconą przez innych.

To docenianie rzeczy małych.

To pokonywanie swoich lęków na rzecz spełniania marzeń.

To życie zdrowe, ale w którym jest miejsce na czekoladę.

To życie z Bogiem u boku.

To pomaganie innym, dawanie komuś swojego czasu.

Dla mnie sukcesem jest wegetarianizm, weganizm, walka w obronie bezbronnych.

Jesteśmy tacy sami, a jednak inni

Odpowiedź na to pytanie przynosi jeszcze jedną korzyść, a mianowicie niesie ze sobą naukę o szacunku i tolerancji dla innych, dla czyichś poglądów. Każdy może je mieć inne, ale niezależnie od tego każdy jest wartościowy. Grunt to żeby znależć swoją definicję sukcesu i żyć według niej.

 

Mam nadzieję, że skłoniłam Was do odpowiedzi o Waszą definicję sukcesu. Kto by się spodziewał, że jej treść może być tak pomocna w samorozwoju. To jak, jaka jest Wasza definicja sukcesu? Pamiętajcie, nie ma złych odpowiedzi.