Jak wygląda życie z mopsem?

jak-wyglada-zycie-z-mopsem

Tym, którzy zastanawiają się nad zaproszeniem mopsa do swojej rodziny, śpieszę z pomocą! Pokrótce, opierając się na swoim doświadczeniu, przedstawię Wam jak wygląda życie z mopsem.

Życie z mopsem to szczęśliwe życie

Poważnie. Komu nie poprawi humoru piesek z zakręconym ogonkiem jak u świnki, wielkimi oczami i w ogóle takim wyglądem.. Na ulicy często słyszę: „taki brzydki, że aż piękny”. Dla mnie po prostu piękny. Inny, ale piękny.

Mopsy mają przyjazne usposobienie, kochają ludzi obok, kochają inne zwierzęta, kochają życie. Uwielbiają wylegiwanie się w łóżku, ale i spacery, a nade wszystko kochają JEŚĆ.

Sheldon radośnie reaguje na każde „na dwór” zasłyszane między słowami, ale jeżeli ktoś z nas właśnie zjada obiad, to perspektywa spaceru traci na znaczeniu. Niemniej, na samym spacerze chętnie poznaje nowych psich znajomych, a jeszcze chętniej, biegające dzieci i dorosłych, których wręcz błaga o pomizianie.

Jest pozbawiony agresji i jest psem jednego właściciela (przykro mi mężu..) Chodzi za mną krok w krok i chociaż dla niektórych może to być uciążliwe, dla mnie nie jest. Cieszę się, że jest ze mną. Czy to pod drzwiami łazienki czy na kolanach, gdy czytam książkę.

Życie z mopsem to życie wymagające

Dlaczego? Brzmi trochę groźnie. Ale mops ze względu na swoją budowę ciała ma trochę gorzej niż inne pieseły. Tak naprawdę, mimo iż kocham mopsy z całego serca, to uważam, że człowiek je skrzywdził. Pomyślcie sobie o upałach trzydziestostopniowych. Oh, jak ciężko się im wtedy oddycha. Chłodzą się sapaniem i poduszkami swoich łapek. Ich sapanie słychać w całym mieszkaniu.  Wówczas wkraczamy MY- właściciele. Latem zmieniamy rozkład spacerów- wychodzimy wcześnie rano na dłuższą wędrówkę, popołudniu na krótkie siusiu i wieczorem, gdy zajdzie słoneczko, lecimy z Shelusiem kawałek dalej. I tak zdarza się, że Sheldon postanawia rozłożyć się na środku ulicy, by odpocząć w cieniu. Latem udostępniamy mu łazienkę, gdzie może rozłożyć się na kafelkach, okładamy go mokrymi ręcznikami, a w miejscu gdzie najczęściej leży, kładziemy specjalną matę chłodzącą, którą Sheldon sobie upodobał.

Do tego dochodzi częsta pielęgnacja mopsa. Czyszczenie fafli, którego to zabiegu Sheldon sobie nie upodobał. Widząc wacik, mówiąc „nosek Sheluś”, ucieka gdzie pieprz rośnie. Ale dzielnie to znosi. Jest to ważne, zwłaszcza latem (!), ponieważ nieczyszczone okolice fałdy skórnej mogą prowadzić do infekcji i odparzeń, a przecież nie chcemy, żeby Sheldon cierpiał. No i uszy! Czyścimy je raz w tygodniu, chociaż to właśnie z powodu uszu, najczęściej lądujemy u weterynarza.

Tak w ogóle to u weterynarza w ostatnim roku byliśmy bardzo często…

Życie z mopsem to życie.. z odkurzaczem

Mops linieje CAŁY ROK, równiuteńki. Mimo, iż trymuje Sheldona, podaje mu witaminy, ilość sierści na podłodze, kanapie, dywanie, naszych ubraniach nie ulega znaczącemu pomniejszeniu. Białe włosy wbijają się jak igiełki w moje swetry, rajstopy, nową kanapę. Znaleźć je można także, choć sporadycznie, w garnku zupy, ale najwięcej zostawia ich w sytuacjach stresowych. W przypadku Sheldona są to: gabinet weterynaryjny, prysznic (tu jeszcze dochodzi sam fakt bycia mokrym).

Podsumowując, uważam, że w mopsie jest ocean miłości do drugiego człowieka. Nasz Sheldon jest wierny, kocha nas nade wszystko (bardziej niż jedzenie, a to wyczyn!), ale wymaga sporo pielęgnacji i uwagi! Decyzja o zakupie, adopcji mopsa powinna być bardzo przemyślana. Właściciel powinien być odpowiedzialny, świadomy zalet, a także licznych wad tej rasy, aby kiedyś nie złamać mopsowi serca, które tak mocno kocha.

Czy ktoś z czytających jest właścicielem mopsem? Jakie są Wasze odczucia mieszkania pod jednym dachem z mopsikiem, jak wygląda, z Waszej perspektywy, życie z mopsem? Czekam na Wasze opinie!