Dlaczego warto usunąć konto na Facebooku?

dlaczego warto usunąć konto na facebooku

W tym tygodniu nadeszła nadeszła wiekopomna chwila. Dzień, w którym usunęłam konto na Facebooku.

Jak się z tym czuję? Czuję się wolna, zadowolona i dumna, że w końcu pokonałam nieznane mi powody, które zatrzymywały mnie przed tym krokiem.

Dlaczego to zrobiłam? Zaraz o tym napiszę, wyszczególnię tu powody, które wpłynęły na moją decyzję i może wpłyną również na Waszą.

Już od dłuższego czasu ograniczałam swoją aktywność na Facebooku. Logowałam się coraz rzadziej, korzystałam z wtyczki, która blokowała mi tablicę w tym serwisie społecznościowym, ale nie mogłam odważyć się na całkowite usunięcie konta. Nie wiem dlaczego, może bałam się, że przegapię coś ważnego, jakieś informacje z życia znajomych, wydarzenia. Bzdura, przecież już prawie tam nie zaglądałam. W końcu, zrobiłam to, a oto powody, mówiące o tym dlaczego warto usunąć konto na Facebooku.

Bezwartościowo spędzony czas

Pracujesz przy komputerze, przygotowujesz wpis na bloga, uczysz się na sesję i pojawia się pokusa, by wpisać w przeglądarkę: fac… Resztę samo podpowie. ENTER. I gotowe. Skrolujesz myszką w dół i w dół, ucieka Ci pięć minut, dziesięć, a później orientujesz się, że właściwie posiedziałeś sobie tutaj jakieś pół godziny.

Co z tego wyniosłeś? Czy w te pół godziny nie lepiej byłoby zrelaksować się przy lekturze ulubionej książki, wyjść na spacer i się dotlenić, pobawić się z psem, odhaczyć jedną rzecz z Twojej listy rzeczy do zrobienia na dziś? Najgorszy w tym wszystkim jest fakt, że tak ubolewamy nad faktem, że nie mamy czasu, a tak często znajdujemy go na Facebooka. Trochę taki nałóg, nie sądzisz?

Brak poczucia kontaktu i więzi

Piszę z moją koleżanką na Messengerze, mimo iż właśnie jestem w odwiedzinach u mamy, w mieście, w którym  ta koleżanka mieszka. Dlaczego więc, nie pójdę do niej w odwiedziny, nie zaproszę jej osobiście na spacer? Sama naprawdę nie wiem. Tak jest prościej, łatwiej. Podtrzymuję z nią kontakt, ale przestałam czuć już z nią jakąś więź. Nasza relacja jest bardzo powierzchowna. A pamiętam, że jak spotykałyśmy się w realu, było tak cudownie! Czułam, że tak dużo dla niej znaczę, a ona jest taka ważna dla mnie.

Przyzwyczajamy się do takiego życia w innej rzeczywistości, niestety skutek tego jest taki, że później trudniej nam przychodzi utrzymywanie czy nawiązywanie z kimś takiego prawdziwego kontaktu, silnej więzi. Nie wiem czy macie takie same spostrzeżenia, ale ja mam, i te sytuacje były dla mnie lampką ostrzegawczą, że coś jest nie tak.

Niepotrzebne porównywanie się

Jak mi było smutno, gdy przeglądałam tablice swoich znajomych. Ania była na Dominikanie z mężem, Adrian przeprowadził się do Stanów Zjednoczonych, ponieważ dostał nową pracę. Kasia ma nowego szczeniaka, Ola z partnerem właśnie kupili działkę i zaczynają budowę wymarzonego domu. A ja mam takie nudne i przewidywalne życie- myślałam. Ona ma taką wysportowaną sylwetkę, a ja siedzę w domu i nic nie robię: „ale jestem beznadziejna i leniwa”. Znowu zajadam chipsy, oglądając serial na Netflixie, a oni znów są gdzieś w podróży. „Jezu, jaka ona jest piękna! A ja zawsze wychodzę tak brzydko na zdjęciach”.

Komentarze w mojej głowie się mnożyły. Zapewne, i w Waszych głowach pojawiają się myśli, w których deprecjonujecie swoją osobą, porównując się do obrazków widocznych na fejsie. Prawda jest jednak taka, że większość z tych zdjęć, wpisów to FAŁSZYWE obrazy z życia innych. To kreacje, które tworzą inni, by pokazać siebie z jak najlepszej strony.

Jedno ładne zdjęcie, stoi za setką tych, na których dana osoba wyszła po prostu niekorzystnie. Zdjęcie z wakacji i maska szczęśliwej osoby, nierzadko stoi za burzliwą relacją z partnerem, niegodną pozazdroszczenia. Jesteśmy tylko ludźmi, chcemy pokazać się z jak najlepszej strony. Nikomu nie przychodzi do głowy, by udostępnić tam film z awantury w domu. Napisać, że jest się nieszczęśliwym, bo mimo, iż posiadło się wszystkie pieniądze świata, to nie ma się miłości obok siebie. Powiedzieć światu, że może i stać mnie na wyjazdy za granicę, ale codziennie budzę się zestresowanym, bo muszę pracować w miejscu, które mnie przeraża. Miejcie to na uwadze, zanim zaczniecie się porównywać. MACIE TAK WIELE, warto być za to wdzięcznym.

Nadmiar informacji

Codziennie wchłaniamy gigabajty danych. Informacje płyną z ekranu telewizora, dźwięku radia, rozmowy zasłyszanej w tramwaju. A ile informacji zobaczymy na tablicach swoich znajomych..? Jak wiele z nich podnosi nam ciśnienie i poziom cukru w organizmie?

Naukowcy udowadniają, że duża ilość bodźców doświadczanej w pozycji bezruchu, może spowodować rozregulowanie tak zwanego metabolizmu komórkowego w organizmach osób, które ubóstwiają spędzać czas przed ekranem telewizora czy komputera. Już sama myśl o sytuacji zagrożenia, a więc obejrzenie na przykład filmiku z elementami przemocy, znalezionego u znajomego, ma znaczenie. Już wtedy włączają się pierwotne mechanizmy WALCZ lub UCIEKAJ. Jeśli mogę w jakiś sposób zminimalizować to przebodźcowanie w moim życiu, to właśnie niech to będzie pozbycie się nawyku odwiedzenia tej witryny.

Inwigilacja

Pewnie większość z Was słyszała o aferze fejsbukowej, w związku z kampanią Trumpa. Skradzione dane, sprzedawane reklamy. No cóż, stało się, Amerykanie zostali zmanipulowani, my też jesteśmy, na prawie każdym kroku. Nasze dane były i pewnie nadal są wykorzystywane przez ten serwis. Jakie dane? O tym możecie przeczytać tutaj.

Już nie chcę się na to godzić. Jestem trochę przerażona i nie wiem do czego to wszystko zmierza. Chcę z tym skończyć i właśnie to zrobiłam.

Ten portal przez długi czas był ze mną. Wychodzenie z jego sideł zajęło mi naprawdę sporo czasu. Od odinstalowania aplikacji na telefonie, po moje osobiste ograniczenia, rzadko kiedy spełnione, dotyczące czasu spędzanego na fejsie, po wyłączenie tablicy. Dałam się wrobić w myślenie, lęk, że jeśli usunę tam konto, to coś STRACĘ-informacje więcej lub mniej ważne- coś PRZEGAPIĘ- ważne wydarzenia z życia znajomych i przyjaciół.

Prawda jest taka, że owszem tracę i przegapiam życie, ale wtedy gdy jestem członkiem tej społeczności. Budda powiedział: bądź tam gdzie jesteś, inaczej przegapisz swoje życie. No i teraz już jestem. W rzeczywistości.

A Wy, jak postrzegacie ten portal? Przeszła kiedyś Wam myśl o dezaktywacji konta, trwałym jego usunięciu, czy wręcz przeciwnie, nie chcecie tego zrobić?