Diagnozowanie mopsa- czy to chora trzustka?

diagnozowanie mopsa

Jak zaczynasz tracić nad czymś kontrolę to nigdy nie jest kolorowo. Jak dzieją się w życiu zdarzenia, nad którymi nie mamy kontroli to możemy być z lekka przerażeni. Ja właśnie teraz jestem.

A jeśli sprawa dotyczy istotki, która jest dla Ciebie niepowtarzalna, najukochańsza, Twoja, no to zmieniają Ci się priorytety. Świat zaczyna kręcić się wokół niej.

Trwa właśnie diagnozowanie mopsa. Naszego mopsika. Coś jest nie tak z jego trzustką. Najprawdopodobniej. I tak, jako psia matka, serce mi pęka, nie wiedząc co do końca mu dolega i jak mu mogę pomóc.

Zaczęło się od ślinienia…

Sheluś intensywnie się ślinił przez okres kilku dni i nocy. Odbijało mu się i właściwie nic pozatym. Ale widziałam, że czuje się niekomfortowo.

Właściwie to podejrzewałam, że to wszystko dzieje się z powodu kamienia nazębnego. Mimo, iż miał usuwany kamień w styczniu to coś tam na nowo się pojawiło na zębolach. Nie jakoś dużo, ale mówię, to pewnie to..

Ale oczywiście wet musiał wykluczyć inne dolegliwości, więc zlecił badania krwi, chociażby przed ewentualną sanacją, którą już jakby coś, umówiliśmy. Przed narkozą tak czy siak musieliśmy sprawdzić, czy wyniki są dobre no i w jego przypadku konieczne było wykonanie echa serca, bo w końcu jak jest się mopsem i to jeszcze takim z niewyjaśnionymi jak dotąd omdleniami, napadami padaczkowymi- bardzo rzadkimi, ale jednak, to procedury są dłuższe.

Serduszko- w porządku! Całe badanie nieinwazyjne, ale mojego leniwego Sheldona musiałam przez całe 30 min trzymać, a raczej podtrzymywać mu tyłek, bo już tam zasypiał i umierał z nudów. A na echu serca, musi piesek stać na czterech łapkach, nie może siedzieć, nie może wykręcać się z boku na bok, a najwyraźniej  Shelusiowi ciemność, która towarzyszyła nam w gabinecie, kojarzyła się tylko ze spaniem. Ale mimo, iż ręce i kręgosłup dawały mi się we znaki nawet na drugi dzień, to ważne, że chociaż z serduszkiem jest ok!

Wyniki z krwi

W międzyczasie otrzymałam telefon od pani doktor, że coś tam jest nie tak z wynikami amylazy czy lipazy, zawsze to mylę.. Wybaczcie, ale nawet nie chcę mi się teraz googlować, który to był enzym, i że trzeba jeszcze wykonać jakieś badanie dodatkowe, aby wykluczyć problem z trzustką.

Niestety okazało sie, że wyniki są złe. Nie jakieś tragiczne, ale coś się zaczyna tam dziać.

Zlecono nam więc póki co specjalną karmę, Ranigast dwa razy dziennie, sanacja odłożona, a za miesiąc powtarzamy profil trzustkowy z krwi.

Ale dziś…

No właśnie dzisiejsza noc była straszna. Sheldon do czwartej nad ranem naprzemian wymiotował albo miał biegunkę. W nocy zakładałam szybciutko szkła kontaktowe i szybko na te mrozisko na trawkę. Ale epizody w domku też się niestety zdarzały. A jakże.. Pachnące nie były w ogóle.

Teraz Sheldon odsypia całą noc, ja zaczytuje się w tematyce chorób trzustki i bardzo się przejmuję. Męża na weekend akurat nie ma, więc czuję się dodatkowo osamotniona, ale wiem, że to przejściowe. Mam tak zawsze, gdy dzieją się takie sytuacje, nad którymi nie mam kontroli.

Narazie nic nie zjadł, pani doktor kazała nam wrócić do starej karmy, bo może po prostu mu nie służy ta nowa. Ale ja oczywiście, zaczytana w różne treści znalezione na forach, widzę już wszystko co najgorsze, łączę fakty i obawiam się, że Sheldon już ma zniszczoną trzustkę doszczętnie, że już tak będzie cierpiał po wsze czasy. Że tak będą wyglądały nasze noce. Ah, ten mój optymizm..

 

Boję się. Naprawdę się boję. Moja nerwica w takich sytuacjach ostro daje się we znaki. Ale z drugiej strony chcę mieć nadzieję, że wspólnie z wetem opracujemy mu odpowiednią dietę, jak będzie trzeba dodamy do tego enzymy, i będzie coraz lepiej.

 

I tak. Dlatego straciłam ciągłość dodawania wpisów na bloga. Bo ktoś obok był ważniejszy. I nadal jest, ale dla własnego spokoju, postanowiłam przelać moje myśli, lęki tutaj. Kto wie, może znajdzie się ktoś, kto będzie miał psa z problemami trzustkowymi. Podpowie co i jak, udzieli rady.

Życzcie nam powodzenia, bo diagnozowanie mopsa trwa i jeszcze pewnie trochę potrwa! A Wam życzę udanego weekendu, jak najmniej stresów i duuużo radości!