Czy Szlachetna Paczka ma nadal sens?

czy szlachetna paczka ma nadal sens

W obliczu afery, która jest na językach tysiącach Polaków, postanowiłam wtrącić swoje trzy grosze. Jeżeli ktoś nie śledzi wiadomości, nie jest aktywny w mediach społecznościowych, to już szybko nakreślam sytuację, a później zwięźle i na temat opiszę swoją historię ze Szlachetną Paczką. Zaczynajmy!

Afera w Szlachetnej Paczce

Otóż ksiądz Stryczek, który jest prezesem stowarzyszenia Wiosna, który jest główną twarzą w Szlachetnej Paczce, został oskarżony o mobbing, złe traktowanie swoich pracowników, a nawet.. seksizm. Nie brzmi to dobrze. Brzmi to nawet fatalnie. Z opowieści jednego z pracowników wynika, że krakowski duchowny zmuszał “swoich ludzi” do pracy po godzinach, zaniżał ich samoocenę, zastraszał. Dochodziło tam nawet do bezpodstawnych zwolnień. Sam zainteresowany uważa całą sytuację, wszelkie oskarżenia za ABSURD.

Czy zwątpiłam w ideę Szlachetnej Paczki? Czy Szlachetna Paczka ma nadal sens?

Osobiście uważam, że tak. Oczywiście, że straciłam zaufanie do księdza Stryczka, ba, straciły je pewnie setki tysięcy innych ludzi. Ale czy Szlachetna Paczka jest dla niego? Nie, jest dla ludzi, potrzebujących naszej pomocy. Idea pomocy jest nadal aktualna, bo przecież liczy się dla mnie CZŁOWIEK. I jego problemy.

Niemniej sytuacja wymaga wyjaśnienia. Nie chcę, żeby wszystko zostało sprzątnięte pod dywan. Chcę, aby sytuacja została zbadana. Jeżeli okaże się, że zarzuty są prawdziwe, to trudno, jedynie kolejny finał Paczki odbędzie się bez księdza Stryczka, ważne, żeby MĄDRA POMOC nadal była szerzona w Polsce. Czy z nim czy też bez niego.

Moje doświadczenie w Szlachetnej Paczce

Przy okazji wpisu o korzyściach z wolontariatu pisałam też o SP. Możecie sprawdzić: KLIK.

Dziś postaram się powiedzieć o tym szerzej.

Pamiętam jak przebiegła pierwsza rozmowa kwalifikacyjna. Jak się stresowałam, ale i jakie para przeprowadzająca tę rozmowę zrobiła na mnie wrażenie. To były ich ente edycje Paczki. Ich doświadczenie, ich historie, ich łzy w oczach sprawiły, że jeszcze bardziej chciałam być częścią tego projektu.

Pamiętam jak poznałam liderkę grupy i dzień, w którym mieliśmy pierwsze szkolenie i przyszło mi poznać całą drużynę z mojego rejonu. Pamiętam, że każda ta istota chciała dać trochę siebie, ofiarować komuś obcemu kawałek swojego serca. Każdy po swojemu. Niby wszyscy tak różni, a jednak podobni.

Wreszcie pamiętam pierwsze rodziny, które przyszło mi poznać…

Starszą, schorowaną i leżącą panią po amputacji nóg, która mieszka ze swoim synem w bardzo starym budynku, który z zewnątrz przypominał raczej ruderę niż budynek mieszkalny. Niepełnosprawną parę, która jak się okazało mieszkała blok dalej od mojego, a radzących sobie w życiu lepiej niż niejedna rodzina pełnosprawna. Samotną matkę, wychowującą trójkę dzieci, krótko przed rozprawą w sądzie, w której przyszło jej stoczyć walkę z byłym partnerem o najmłodszego syna.

Mam w głowie wszystkie te historie, wszystkie łzy, wszystkie uściski.

Finał Paczki

Dzień finału Szlachetnej Paczki to wielka uczta! Wielki dzień! Wszyscy się radują, jest mnóstwo emocji tych pozytywnych, ale i stresu. No bo, co jeśli Darczyńcy jednak nie przywiozą paczek, jeśli paczki okażą się być wypchane cegłami? Tak, moi drodzy, zdarzyła się i taka historia. A my, wolontariusze, nie mamy wglądu do paczek przed zawiezieniem ich do rodzin. Możemy tylko głęboko wierzyć w uczciwość i miłość do drugiego człowieka darczyńców.

Dzień finału to dzień, w którym na swoje oczy ujrzałam setki ogromnych paczek, przepięknie zapakowanych. Widziałam całe rodziny, które zmobilizowały się i razem niosły pomoc drugiemu człowiekowi w potrzebie. Wręcz widziałam na własne oczy Boga, który w tych ludziach zamieszkał i którzy postanowili zmobilizować całe sąsiedztwo do skompletowania darów dla ludzi potrzebujących. Ludzi pełnych empatii, sympatii, miłości!

Dzień finału to dzień, w którym zamiast smutnych oczu pani Krysi dostrzegłam w nich radość. To dzień, w którym mały Piotrek powiedział: dziękuję za te buty i piłkę, niech Pani nie odchodzi.

To dzień, w którym na nowo uwierzyłam w człowieka. Widziałam jak oprócz darów materialnych, ludzie oferują potrzebującym pracę w ich firmach, wynajem mieszkania na doskonałych warunkach.

Dlatego nie mogę po tych wszystkich doświadczeniach napisać, jak mnóstwo innych ludzi na forum stowarzyszenia Wiosna: “nie dam już Wam ani złotówki”. Ponieważ dam. Dam złotówkę, dam swój czas, jeśli będę mogła i będę szerzyć ideę pomocy. MĄDREJ POMOCY. 

I mam nadzieję, że Wy też.

Dodam jeszcze, jeżeli jesteście z Poznania, że warto zasilić szeregi wolontariuszy z rejonu Winogrady!

2 Replies to “Czy Szlachetna Paczka ma nadal sens?”

  1. Uważam, że szlachetna paczka ma sens i to duży, niektóre rodziny czekają właśnie na te dary, które życzliwi ludzie im przekazują. To wspaniałe. Dzięki temu miejmy świadomość, że są jeszcze na świecie wspaniali ludzie, którzy chcą pomagać. Dla mnie to świetna sprawa.

    1. Cieszę się, że tak uważasz! 🙂

Dodaj komentarz