Boisz się co pomyślą o Tobie inni? Witaj w drużynie

boisz się opinii innych?

Czy tak jak ja, boisz się co pomyślą o Tobie inni? Czy tak jak ja, czujesz się zblokowany i sparaliżowany faktem, że ktoś może mieć o Tobie negatywną opinię? Wyśmieje Cię, odwróci się do Ciebie plecami, stwierdzi, że jesteś beznadziejny? Nie bądź z tego dumny, ale witaj w klubie.

Czy jest w tym jakiś sens?

Jakiś na pewno, gdybyśmy zupełnie nie przejmowali się opinią innych, to być może wszelkie zasady i normy społeczne czy moralne panujące w społeczeństwie mogłyby.. iść w odstawkę. Wszyscy mogliby zacząć robić takie rzeczy, które niekoniecznie mogłyby się podobać innym osobom, i ba, mogłyby być dla innych krzywdzące. Ale rzadko kiedy przejmujemy się jakimiś MEGA ważnymi sprawami, istotnymi dla całego społeczeństwa. Raczej chodzi o pierdoły.

W jakich sytuacjach przejmujesz się opinią innych?

Może na przykład tkwisz w związku, który niekoniecznie jest już dla Ciebie ważny, ale zaproszenia na ślub wysłane, i jak to tak, oświadczyć całej rodzinie, że to koniec? Co oni o Tobie pomyślą: rozpieszczona dziewucha, która znów znudziła się człowiekiem obok, a on taki dobry i miły.

Może nie wychodzisz na spacer bez makijażu, bo pomyślą o Tobie, że jesteś brzydka i okropna, i jak ktoś taki, z taką twarzą, może pokazywać się na mieście bez makijażu.

Może na przykład, gdy przychodzi lato, nie jeździsz ze znajomymi na plażę, bo przecież jak się im pokażesz w stroju kąpielowym, to pomyślą, a może nawet powiedzą na głos, że wieloryb pojawił się na plaży.

Może, tak jak ja, nie chcesz rozmawiać w języku obcym, bo przecież wyśmieją Twój akcent, pomyłki gramatyczne i w ich oczach będziesz wyglądać co najmniej szaro. Jak nie gorzej.

Może nie rozwijasz swojej prawdziwej pasji, bo rodzice od dziecka chcą byś kontynuował tradycję lekarską w rodzinie, a Ty nie chcesz im przyznać się, że kręcą Cię samochody, a nie medycyna. Boisz się ich opinii, ewentualnego odrzucenia.

Zastanów się nad tymi przykładami, z punktu widzenia osoby trzeciej. Przecież, ktoś w ten sposób tkwi w kupce nieszczęścia. Na swoje żądanie, za swoją własną zgodą. Paraliżuje go strach, odbiera sam sobie cenny czas i energię. NIE KTOŚ, ale ON SAM.

Nie ma zgody na zwalanie winy na kogoś innego, to nie ważne, że ktoś kiedyś powiedział Ci, że jesteś przysłowiowym ZEREM. Jesteś sam odpowiedzialny za swoje emocje. TY SAM. Skoro czujesz się zerem, to znaczy, że komuś uwierzyłeś. Ale halo, czy to nie TY powinieneś być panem swojego życia?

Być panem swojego życia

Jak się nad tym wszystkim zastanowię, to daje sobie psuć życie obcym ludziom. Czasami rodzinie, ale na szczęście dużo rzadziej.

Pamiętam jak płakałam, gdy kiedyś zauważyłam, jak jakiś chłopak nazwał mnie brzydką na messengerze, pisząc z moją koleżanką. Udawałam, że tego nie zauważyłam, ale zauważyłam. I co gorsze. Uwierzyłam w to. Bezrefleksyjnie. Jakby moje zdanie, moja intuicja, mój pogląd nie miał żadnego znaczenia.

Oddałam w cudze ręce, zupełnie cudze, moje szczęście. Moje poczucie wartości.

Jak wracam do teściów to w środku czuję niepokój, że znowu zaczną na mnie napierać, że po mojej małej wpadce na parkingu autem, powinnam się zawziąć i znów zacząć jeździć autem. Znów, oddaje IM kontrolę nad moim życiem. Moim wyborem. Bo martwię się, że mają mnie za chodzącą porażkę. Non stop się dobijam, że jestem beznadziejna.

Jeśli chcemy być panami własnego życia, musimy zrozumieć, że:

  1. Nie mamy kontroli nad czyimiś myślami i opiniami, ale mamy kontrolę nad swoimi

Nie jesteśmy w stanie powstrzymać gradu myśli i opinii innych, biegnących  w naszą stronę. No nie da się, nie siedzimy w ich skórze, nie kierujemy ich wolną wolą. Niemniej, nawet jeżeli taka artyleria pofrunie w naszą stronę: jesteś beznadziejny, do niczego się nie nadajesz, tylko od rana do wieczora grasz w te gry! To SAM decydujesz czy tym opiniom nadasz jakieś znaczenie. Czy w nie uwierzysz. Jeśli uwierzysz, to dopiero wtedy sprawisz, że odbiją się one na Twoich emocjach. Unieszcześliwią Cię.

  1. To nie KTOŚ Cię obraża, tylko Ty obrażasz siebie

Jeśli uwierzysz, to sprawisz, że wewnętrzny głos, będzie Ci grał tę melodię zasłyszaną kiedyś od innych nawet latami. Będziesz sam siebie obrażał, zatruwał swoje życie. Nikt inny- tylko Ty. A więc to Twój problem. Nikogo innego. Sam musisz wziąć odpowiedzialność za swoje życie. Swoje myśli. Swoje emocje.

  1. Zyskamy wolność, gdy sami będziemy decydować w co wierzymy

Na swojej drodze spotkamy wiele osób, które niekoniecznie będą życzyć nam dobrze. Którzy celowo powiedzą nam coś, by sprawić nam przykrość. Nierzadko oni sami nie będą w ogóle w to wierzyć, tak sobie tylko coś rzucą, bo wiedzą, że zaboli. Skoro nawet ONI w to nie wierzą, to dlaczego Ty masz w to wierzyć? Tak jak pisałam TUTAJ myśli są jak plotki w umyśle- czasami prawdziwe, a czasami są stekiem bzdurem. Skoro czujesz blokadę, nie rozwijasz się, tylko dlatego, że boisz się opinii innych, to chyba czas z tym skończyć, nie? Życie nie trwa wiecznie.

  1. W naszych głowach pojawiają się często DOMYSŁY, nie wiemy co ktoś o nas pomyśli

Nigdy nie wiesz co pomyślą o Tobie inni. Może Ci się tylko wydawać. Chcesz ryzykować swoje szczęście tylko dlatego, że Tobie coś się wydaję, że ktoś Cię zbeszta, skrytykuje, nie zaakceptuje? Może być przecież zupełnie odwrotnie! A Ty torujesz sobie drogę do szczęścia.

  1. Nie musisz podobać się innym

Nie każdemu smakuje żurek, nie każdy kocha mopsy tak jak ja i uważa je za cudowne i urocze. Niektórzy twierdzą, że mops to najbrzydszy pies świata. Nie każdemu spodobają się moje piegi i wąskie usta. Nie każdemu spodobają się Twoje rude włosy. Nie dogodzisz każdemu. Zawsze znajdzie się ktoś, komu coś w Tobie nie będzie pasować, ale czy to naprawdę jest powód do niepokoju, przeszywającej niepewności, zatruwania sobie życia?

  1. Nikt nie czuje się tak samo jak my, dlaczego więc bardziej ufamy innym niż sobie?

Każdy z nas niesie zupełnie inny bagaż doświadczeń, inaczej odczuwa, ma inne słabsze i lepsze strony. Dlaczego więc tak często słuchamy opinii osób, które na daną sytuację patrzą tylko z boku, nie czują tego co Ty. To co jest dobre dla innych, nie znaczy, że jest dobre dla Ciebie. I vice versa.

Nawyki nie łatwo zmienić

Tak, nawykowo przejmuję się opinią innych. Bezrefleksyjnie podchodzę do niektórych moich lęków przed opinią innych. To komplikuje mi życie, fakt. Czasami determinuje moje wybory i zostaję w strefie komfortu. Przez nie często nie próbuje, nie szukam swojej drogi życiowej, nie eksponuję mocnych stron.

Nawyki nie jest łatwo zmienić. To długotrwała droga, ale krok po kroku, mam nadzieję, że osiągnę sukces. Już widzę efekty. Zrobię coś, co wcześniej było dla mnie trudne, ze względu na ewentualną krytykę ze strony innych i pytam się siebie: czy coś się stało? Czy ich ewentualna opinia, krytyka wpłynęła na to kim jestem? Czy przejmowanie się opinią innych jest ważniejsze niż walka o swoje szczęście?

WASZE SZCZĘŚCIE jest najważniejsze. Naprawdę. A jeżeli non stop sami unieszczęśliwiacie się dudniącymi komentarzami, usłyszanymi niegdyś od innych- skończcie z tym.

Jeśli siedzicie z dupą na kanapie i nie robicie NIC, bo boicie się negatywnych komentarzy- to proszę, zdajcie sobie sprawę z tego, że sami wyrządzacie sobie krzywdę. Nikt za Was nie przeżyje tego życia. Nikt za Was nie spróbuje nowych rzeczy, nie odnajdzie swojej ścieżki. Musicie to zrobić sami, licząc się z faktem, że nie każdemu się spodobacie, ktoś Was po drodze skrytykuje, czasami bezpodstawnie. Zaboli, ale tylko tak możecie odnaleźć szczęście.

Skoro aż dotąd dotarłeś to boisz się opinii innych, tak jak ja. Dlatego życzę Wam, którzy tu dotarli, odwagi, ufności wobec siebie, słuchania swojej intuicji i serca. To Wasze życie i przeżyjcie je po swojemu.